Mirosław Hermaszewski

Niezapomniana przygoda z książką „Ciężar nieważkości. Opowieść pilota – kosmonauty”


Mirosław Hermaszewski zabierze nas w swój świat, niesamowita autobiografia. Jeśli nie przepadasz za tego typu lekturą, po tej zmienisz zdanie.

Mam coś dla osób lubiących biografie. Tym razem chciałam Wam polecić książkę o niezwykłym pilocie, kosmonaucie – Mirosławie Hermaszewskim – „Ciężar nieważkości. Opowieść pilota – kosmonauty”. Chyba większość z nas zna Hermaszewskiego, ale warto taką osobowość poznać jeszcze lepiej, zwłaszcza kiedy sama opowiada o swoim życiu w bardzo interesujący sposób.

Książka powstała, aby przypomnieć wydarzenia z czerwca 1978 roku, o których mówił cały świat. Autor według mnie w bardzo dobry sposób przybliża nam swoją osobę. Przedstawia swoje życie krok po kroku, nie szczędząc na ilości fotografii z własnego albumu. A fotografie zrobiły na mnie ogromne wrażenie – zawsze czuję się jeszcze bliżej osoby, którą właśnie poznaję dzięki lekturze.

Jego matka pracowała ciężko i trudno było jej utrzymać gromadkę dzieci, dlatego też, aby były jej lżej stryj zabrał Mirosława na odchowanie do siebie. Do Szkoły Orląt w Dęblinie dostał się dopiero za trzecim podejściem. Spośród 80 kandydatów dostało się tylko ośmiu. Egzaminy teoretyczne oraz testy fizyczne zdał bardzo dobrze, nawet bieg na 1500 metrów boso, gdyż szkoda mu było zniszczyć jedyne buty. Szkolenia, godzony latania. Mirosław stawał się coraz lepszy w tym, co robił. Instruktor pozwolił mu na lot na małej wysokości, 100 m.

Start na dopalaczu był dynamiczny, po kilkudziesięciu sekundach osiągnął prędkość 900 km/h.

Niesamowita frajda dla pilota Hermaszewskiego, ale samolot gwałtownie zanurkował i uderzył głową w osłonę kabiny – jak się zakończył lot? Przeżyć przeżył, wiadomo, bo inaczej nie poleciałby w kosmos, ale jakie skutki miał taki lot dla Mirka?

Jak to jest lecieć i przekroczyć barierę dźwięku? 1800 km/h.

Na własne życzenie zgodził się na badania w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej wraz z 71 „naddźwiękowymi” pilotami pierwszej klasy, wielotygodniowa nieobecność w domu. Szukali osób o szczególnych predyspozycjach psychofizycznych, wyjątkowej odporności na stres, wysoką tolerancją na niedotlenienie i przyśpieszenia. Kiedy chciał pochwalić się mamie o wyjeździe, powiedział: „Mamo, za parę dni wyjeżdżam do Gwiezdnego Miasteczka na kurs kosmonautów”, mama nie uwierzyła, myślała, że syn jak zawsze żartuje, bo po co miałby jechać skoro umie już latać. Dopiero kiedy powiedział to poważniejszym tonem, że ma to być lot po orbicie w statku kosmicznym, mama uwierzyła i jednocześnie przeraziła się tym. Gwiezdne Miasteczko było bajkowe. Kiedy po badaniach mogli zabrać rodziny, wyjechała z nim żona i dzieci. Kiedy w końcu nadszedł startu. 9 minut wtłoczeni w fotele zmagali się z przeciążeniami, wibracjami czy z własnym strachem. Jak wyglądało odzyskiwanie wody na statku kosmicznym? Ano tak … – wykorzystywana była woda z systemy regeneracji wody odzyskiwanej z wilgoci, która znajdowała się w powietrzu, którym oddychali, z ich organizmów czy mokrych ręczników.

Książkę polecam Wam ze szczerego serca.


Autor: Mirosław Hermaszewski
Wydawnictwo: Universitas
Data wydania: 02-10-2017, wyd. III, poprawione i uzupełnione
Ilość stron: 256
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładowa: 49,00 zł



Dodaj komentarz


Czytaj także

wyznania gejszy

„Wyznania gejszy”, Arthur Golden

Jedna z najważniejszych i najpiękniejszych opowieści o miłości. Debiut literacki, który podbił serca czytelników na całym świecie. Książka, na podstawie której powstał obsypany Oscarami film, z niezapomnianą rolą przepięknej Ziyi Zhang. Opowieść Sayuri, córki prostego rybaka, zaczyna się w 1929 roku, gdy jako dziewięcioletnia dziewczynka zostaje sprzedana przez ojca do renomowanej szkoły gejsz w Kioto.


Obłędy-Angela Santini-zaczytanyksiazkoholik.pl

„Obłędy”, Angela Santini

Porzucona Andrea Cherry leczy złamane serce i układa swoje życie od nowa. Los przecież nigdy nie był dla niej łaskawy, a przeszłość powróciła, gdy dziewczyna oddała swoje serce temu jedynemu. Ale czy można złamać coś, co już od dawna jest złamane? I czy można żyć, nie znając odpowiedzi na najważniejsze pytanie: kim jest ojciec mojego dziecka?