Monika MAciewicz - zaczytanyksiazkoholik - wywiad

Słowiańszczyzna oczami Moniki Maciewicz


Monika Maciewicz, autorka powieści pt. „Wiedma”, „Kruki” oraz bajki „Bajki pełne marzeń” opowiada o tym, skąd się wzięło zamiłowanie do słowiańszczyzny i zielarstwa, jakie cechy autorki otrzymała główna bohaterka powieści Biwia, jak przebiegał proces powstawania przepięknych okładek „Wiedmy”oraz „Kruków”, czy to, czego w życiu się najbardziej boi. Zapraszam do lektury.


[Zaczytany Książkoholik] Czy pamięta Pani, co spowodowało, że chwyciła Pani za „pióro” i zaczęła tworzyć swoją pierwszą książkę?
[Monika Maciewicz] Najpierw Wydawnictwo Skrzat z Krakowa wydało moje bajki („Bajki pełne marzeń”), które powstały w sposób naturalny, kiedy moje dzieci były małe. Pomysł na powieść żył we mnie przez wiele lat. Myślę, że każdy człowiek nosi w sobie przynajmniej jedną książkę, którą powinien napisać. Zmotywowało mnie do pracy poczucie upływającego czasu i uświadomienie sobie, że nie można żyć tylko marzeniami i odkładać ich realizacji na nieokreśloną przyszłość.

[ZK] Skąd zamiłowanie słowiańszczyzną, zielarstwem?
[MM] Zainteresowanie słowiańszczyzną wynika z potrzeby sięgnięcia do własnych korzeni, do własnej kultury. Kultura ludowa potrafiła zachować duchowość naszych przodków jeszcze z czasów przedchrześcijańskich, ale obecnie, niestety, zanika. Tradycje, obrzędy, legendy odchodzą do lamusa. Dlatego odbiorców trzeba zainteresować tym, co działo się w przeszłości, jak ludzie żyli, w co wierzyli. Trzeba sprawić, żeby to, co niedawno jeszcze wydawało się przaśne i śmieszne, stało się obiektem autentycznego zainteresowania. Natomiast zielarstwo to dziedzina, która jest praktyczna. Wraz z rozwojem nauki jesteśmy zmuszeni, żeby przyswajać coraz więcej wiedzy z różnych obszarów, ale jednocześnie stajemy się bezradni, gdy trzeba coś zrobić w praktyce. Nasi przodkowie byli bardziej zaradni. Kiedy stanęłam ostatnio w aptece i się rozejrzałam, stwierdziłam, że większość produktów tam sprzedawanych to suplementy z różnych ziół. Niestety, z tego, co wiem, jeśli to nie są konkretne leki, to ilość substancji aktywnych bywa w nich znikoma. Podobnie jest z kosmetykami, zwłaszcza kremami. Ponosimy ogromne koszty, gdy chcemy kupić gotowe produkty, a większość tych ziół mamy na wyciągnięcie ręki, mijamy je podczas spacerów. Wystarczy nauczyć się je rozpoznawać, narwać, ususzyć lub zrobić na ich bazie macerat albo wyciąg. Gdy sama zrobię maść z żywokostu, to wiem, że w niej jest i macerat olejowy z żywokostu i glicerynowy z żywokostu i jeszcze sproszkowany, ususzony korzeń.

[ZK] Ile Moniki Maciewicz jest w Biwii, bohaterce powieści „Wiedma” oraz „Kruki”?
[MM] Myślę, że sporo, bo decyzje, które podejmuje bohaterka, przypuszczalnie byłyby moimi decyzjami, gdybym się znalazła w określonej sytuacji.

CO DECYDUJE O SUKCESIE?
Wytrwałość, odwaga, wiedza i życzliwi ludzie.

CO MOTYWUJE PANIĄ DO DZIAŁANIA?
Świadomość upływającego czasu, który został mi dany.

FILM, KTÓRY WYWARŁ NA PANI NAJWIĘKSZE WRAŻENIE TO…
Jeden? Naprawdę tylko jeden? Hmmm… Kilkukrotnie obejrzałam film „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej”.

JAKĄ KSIĄŻKĘ Z DOTYCHCZAS PRZECZYTANYCH MOŻE PANI POLECIĆ?
Zbyt dużo jest dobrych książek na naszym rynku wydawniczym, żebym mogła wybrać jedną.

NAJBLIŻSZY URLOP SPĘDZĘ…
Właśnie go spędzam. Nazwałabym go „Śladami słowiańszczyzny”: Wolin, Arkona, Radogoszcz, Szlak Piastowski, Festiwal Mitologii Słowiańskiej w Owidzu.

CO CENI PANI W LUDZIACH?
Szczerość, nawet jeśli się z nimi nie zgadzam.

NIEZAPOMNIANE MIEJSCE?
Miejsca mocy, na przykład kamienne kręgi w Węsiorach.

KULTURA, W JAKIEJ POSTACI?
Uwielbiam teatr.

JAKĄ UMIEJĘTNOŚĆ CHCIAŁABY PANI OPANOWAĆ DO PERFEKCJI?
Zbyt dużo rzeczy chciałabym robić perfekcyjnie i uważam, że to wada, bo absorbuje sporo czasu. Ostatnio uczę się „kręcić poikami” i chciałabym kiedyś wystąpić w pokazie tańca z ogniem. Niekoniecznie musiałoby to być perfekcyjne, ale żeby było bezpieczne.

W CZASIE WOLNYM …
Podróżuję, zwiedzam, czytam, piszę, spaceruję, biegam.

[ZK] Nie sposób o to nie zapytać: Jak długo mniej więcej trwa proces tworzenia powieści? Od jego pomysłu do momentu chwycenia książki w dłoń. Który moment w pracy twórczej był dla Pani najtrudniejszy?
[MM] Nie potrafię konkretnie odpowiedzieć na to pytanie. Pracuję zawodowo i czasem praca tak bardzo mnie absorbuje, że przez parę miesięcy nic nie piszę. Jeśli mam więcej czasu, to robię research albo tworzę. Najtrudniejszy natomiast moment jest wtedy, gdy trzeba podjąć decyzję, że powieść jest gotowa i czas ją puścić w świat. Zawsze jest we mnie potrzeba poprawiania, ulepszania, doskonalenia tego, co już napisałam.

[ZK] Bardzo urzekły mnie okładki obu powieści. Są przepiękne. Jak przebiegał proces ich powstawania i jak dużo jest w nich „Pani”?
[MM] Okładki są dziełem grafika, pana Tobiasza Zyska. Omawiam je e-mailowo z nim oraz redaktorem. W Wydawnictwie podjęto decyzję, że w „Wiedmie” na okładce nie będzie postaci. Wtedy wysyłałam swoje pomysły w kontekście fabuły książki, między innymi sugerowałam, że motywem przewodnim może być dąb. Otrzymałam pierwszą wersję okładki. Była bardzo podobna do tej już znanej, ale zwierała symbolikę staroirańską. Zasugerowałam zmianę. Poproszono mnie o wysłanie propozycji słowiańskich symboli. Z nich grafik wybrał sobie te, które mu odpowiadały. Z drugą okładką było o tyle podobnie, że wyjaśniałam, jakie motywy mogłyby się pojawić i też wysyłałam różne przykłady symboli, między innymi kruka z obramowania drzwi gnieźnieńskich. Odnoszę wrażenie, że okładka „Kruków” w pewnym stopniu nawiązuje do tego wzoru.

[ZK] Nie ma dnia, abym w Internecie nie trafiła na publikację dotyczącą nielegalnego udostępniania audiobooków, e-booków, książek – co Pani o tym sądzi?
[MM] Sądzę, że gdyby e-booki i audiobooki były tańsze, to nie byłoby takiego problemu. Przygotowanie książki do wydruku, grafika i w końcu sam wydruk to są działania dość kosztowne. Nie wiem, jak to wygląda w przypadku audiobooka, ale stworzenie e-booka nie jest kosztowne i gdyby cena e-booków była niższa, nikt by nie kupował w ciemno dostępu do książek na nielegalnych portalach.

[ZK] Jakimi wartościami kieruje się Pani w życiu? Być może podsiada Pani cytat, który stanowi źródło wsparcia?
[MM] Nie znoszę fanatyzmu pod żadną postacią, nawet jeśli czyjeś poglądy w pewnym stopniu zgadzają się z moimi. Uważam, że popadanie w skrajności zawsze jest szkodliwe. Dlatego uznaję klasyczną zasadę „złotego środka”. A cytat? Może jeden, który pada w „Wiedmie” i nie jest moim, tylko zaczerpnęłam go z zasad życiowych wiccan:

Rób co chcesz, tylko nie szkodź innym.

[ZK] Premiera powieści to zapewne dla pisarza bardzo wyczekiwany czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w trakcie premier książek?
[MM] Jedyne emocje, które się wtedy pojawiają, to obawy, jak książka zostanie przyjęta przez odbiorców.

[ZK] Wcześniej czy później, każdy pisarz spotyka się z hejtem czy krytyką swojej twórczości. Czy miała już Pani takie doświadczenia? Jeśli tak, to, jak sobie Pani z tym radzi/poradziła?
[MM] Najpierw myślałam, że krytykę wykorzystam jako wskazówki na przyszłość, ale szybko się przekonałam, że to nie ma sensu, bo każdemu co innego się podoba. Na przykład jednemu odpowiada fakt, że miłość bohaterki do mężczyzny schodzi na drugi plan i szybko się kończy, innym to przeszkadza, bo oczekiwali słowiańskiego romansu. Jedni chwalą stylizację archaiczną w dialogach, innych zraża, bo sprawia im trudność w odbiorze. Są czytelnicy, którzy uważają, że główna bohaterka jest autentyczna, identyfikują się z nią, ale są też tacy, dla których jest za mało emocjonalna. Dlatego zgodnie z zasadą: „Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził” przestałam się przejmować i postanowiłam robić swoje. Zresztą, gdyby zajrzeć na jakikolwiek portal z recenzjami, nawet ci najlepsi, uznani i nagradzani pisarze spotykają się z ostrą krytyką i hejtem.

[ZK] Czego w życiu się najbardziej Pani boi?
[MM] Wiele sytuacji budzi mój lęk, ale czego się boję najbardziej? Zastanawiam się i nie potrafię moich lęków tak zhierarchizować. Może dlatego, że jak główna bohaterka „Przeminęło z wiatrem”, stwierdzam: „Pomyślę o tym jutro”. A może to wynika z optymistycznego nastawienia do świata oraz ludzi i jeśli coś mi psuje takie postrzeganie, to szybko je wypieram ze swej świadomości.

[ZK] Czego życzyłaby sobie Pani w nadchodzącym czasie?
[MM] Chciałabym mieć dużo czasu na pisanie. Mam sporo pomysłów, tylko zawsze brakuje mi czasu.

Fot. Monika Maciewicz
Grafika: Zaczytany Książkoholik


Dodaj komentarz


Czytaj także

Wrony w Ameryce

Amerykański sen w książce „Wrony w Ameryce”, Marcin Wrona

Chociaż Pan Marcin pokochał monster trucki, muzykę country i wiejskie jarmarki, to nie przyjmuje wszystkiego ze ślepym oddaniem. Jest otwarty na nowe, ale również krytyczny, np. wobec absurdów poprawności politycznej, sztucznego optymizmu i chwalenia dzieci za wszystko.


Próba sił

Horror w sam raz na Boże Narodzenie – „Próba sił”

Dzisiaj coś dla tych którzy lubią horrory – „Próba sił”, T.S. Tomson. Jest to debiut literacki pisarza, moim zdaniem bardzo udany. Okładka książki odnosi się do jej zawartości, i to bardzo lubię, kiedy całość jest spójna, nie wprowadza w błąd.