Rozmowa z Marcinem Margielewskim

Rozmowa z Marcinem Margielewskim


Premiera ostatniej książki Pana Marcina miała miejsce zaledwie 19 maja br. – „Tajemnice hoteli Dubaju”. Jak wyglądały prace nad nią? W jakich okolicznościach zrodził się pomysł na pierwszą, wydaną w 2019 r. książkę? Dlaczego raczej nie podejmie się wydania tytułu o innym regionie świata oraz kiedy możemy spodziewać się Jego kolejnej książki? Zapraszam na wywiad!

Pisze Pan książki dotyczące Dubaju, Kuwejtu czy Arabii Saudyjskiej. Co aż tak fascynującego jest we wspomnianych krajach, że zdecydował się Pan poświęcić im serię swoich książek?

Mieszkałem w nich parę ładnych i pewnie jest w tym coś z tęsknoty, ale przede wszystkim fascynuje mnie wielowymiarowość tych miejsc. My w Polsce wierzymy w bardzo określone i niezbyt pochlebne stereotypy na temat kultury arabskiej, a ona wcale nie jest taka jednoznaczna. Ja staram się zdrapywać warstwę wierzchnią i pokazywać powody takich, a nie innych zachowań. Tłumaczyć, co nie znaczy, że usprawiedliwiać.

W 2019 roku wydał Pan swoją pierwszą książkę „Jak podrywają szejkowie”. W jakich okolicznościach zrodził się pomysł na nią?

Szczerze mówiąc nie znam tych okoliczności, bo na pomysł wpadł sam bohater książki szejk Abed. Ja, dzięki mojemu znajomemu, który pracował przez wiele lat dla pałaców w całym regionie, dostałem propozycję zrobienia wywiadu z nim, ale początkowo nie miałem pojęcia, że szejk planuje opowiedzieć mi o swoim życiu. Myślałem, że to ma być taka laurka dla polskiej prasy, przygotowująca teren pod jakiś biznes. Okazało się zupełnie czymś innym.

Obecnie czytam najnowsze Pana dzieło „Tajemnice hoteli Dubaju”, które powstało z dialogu z Samirem – konsjerżem hotelu Al Jannah. Ile czasu spędził Pan w Dubaju i zbierał materiały do tej książki? Dlaczego na rozmówcę wybrał Pan akurat konsjerża, a nie np. dyrektora hotelu?

Pomysł napisania tej książki chodził mi po głowie już dawno. Rzuciłem hasło moim dobrze ustawionym znajomym w Dubaju, że poszukuję kogoś, kto zna kulisy funkcjonowania któregoś z luksusowych dubajskich hoteli. Nic się przez jakiś czas w tej sprawie nie działo. Zdążyłem nawet w międzyczasie napisać „Zaginione arabskie księżniczki”. I wtedy pojawiła się możliwość rozmowy z Samirem, który zna się dobrze z jednym z moich przyjaciół. Bardzo się cieszę, że to finalnie był konsjerż, a nie dyrektor. Myślę, że wtedy wyszłaby z tego reklama hotelu, a nie opowieść o jego mrocznych sekretach.

Czy doświadczenia dziennikarskie przydają się w tworzeniu książek? Jak wygląda taki rekonesans?

Są kluczowe. Chociaż ja nie piszę typowych reportaży, bo w krajach autorytarnych robić się ich raczej nie da, ze względu na to, że nie można tak po prostu pójść do władz i poprosić o dane w jakiejś kwestii, a nawet jeśli się je uzyska, trudno im ufać. Zdecydowałem się na pisanie fabularnych książek w oparciu o wywiady z uczestnikami wydarzeń, a sztuka robienia wywiadów jest tu absolutnie kluczowa.

Wiem z doświadczenia, że recenzje książek opisujących kulturę i zwyczaje krajów Bliskiego Wschodu często spotykają się z krytyką i nierzadko hejtem. Jak to wygląda w Pana przypadku?

Ja staram się nie karmić trolli i hejterów, ale też nie mam ich zbyt wielu. Z reguły są to osoby, które nie czytają książek, ale były na tygodniowym all-inclusive w Egipcie i wydaje im się, że wiedzą o kulturze arabskiej absolutnie wszystko. Przytłaczająca większość moich Czytelniczek i Czytelników to fantastyczne, zainteresowane światem i wrażliwe osoby. Staram się poświęcać im maksimum mojej uwagi i zawsze odpisuję na wszystkie wiadomości. Nawet jeśli to oznacza, że zarwę kilka godzin snu.

Jak wygląda Pana typowy dzień?

Nie mam typowych dni, ale miewam okresy z bardzo podobnymi do siebie dniami. Kiedy spisuję zebrany materiał często wychodzę do tej samej kawiarni rano i pracuję w niej dopóki mam siłę. Staram się wychodzić z domu tak, jakbym chodził do biura. To nadaje strukturę pracy, ale oczywiście trafiają się dni, kiedy wszystko, co napiszę nadaje się do kosza, więc nigdy się do tego nie zmuszam. Inaczej wyglądają dni, gdy robię wywiady i zbieram materiał. Jeszcze inaczej, gdy wpadamy w okres promocyjny książki i to ja udzielam wywiadów.

Które z miejsc dotychczas przez Pana odwiedzanych zapadły Panu głęboko w pamięć i czym to było spowodowane?

Zdecydowanie Arabia Saudyjska. Każdy dzień przynosił coś zaskakującego. Miałem tam do czynienia z nieprawdopodobnym bogactwem, miałem wątpliwą przyjemność być „sędzią” w sprawie gwałtu, byłem zatrzymany na lotnisku, siedziałem w hotelowym areszcie. To był bardzo dziwny okres w moim życiu, ale przez to na pewno niezapomniany.

Jest Pan osobą, która przez wiele lat podróżowała i mieszkała w różnych miejscach na świecie. Jeśli zdecydowałby się Pan na napisanie kolejnej książki, lub całej serii o innym regionie świata – któremu z nich poświęciłby Pan uwagę i dlaczego?

Nie mam takich planów. Mnie interesują historie uniwersalne, które mogłyby się zdarzyć również w innych miejscach świata, może tylko wymagałyby drobnej zmiany okoliczności. To, że skupiam się na Bliskim Wschodzie wynika z tego, że jestem z nim związany. Historie z Peru w moim wykonaniu nie miałyby wiarygodności. Jeśli kiedyś zmienię tematykę, to na pewno nie będzie związana z konkretnym regionem świata, ale póki co, stoi do mnie kolejka bohaterów kolejnych książek.

Spotyka Pan ludzi z różnych kultur i o różnych doświadczeniach życiowych. Co najbardziej ceni Pan w ludziach? Czy któreś z dotychczasowych spotkań było dla Pana szczególne?

Niezależnie od kultury i doświadczenia, cenię inteligencję. Nie znoszę głupoty, lenistwa i hipokryzji.

Czego Pan nie lubi w swojej pracy?

Nie ma takich rzeczy. Jestem szczęściarzem, ale najbardziej lubię rozmowy z ludźmi, którzy przeczytali którąś z moich książek i piszą do mnie, by podzielić się wrażeniami. To jest najlepsza część tej pracy.

Czy w planach są już kolejne tytuły książkowe?

Co najmniej cztery, a jedna z tych książek wyjdzie jeszcze w 2020 roku.

Dziękuję za rozmowę i poświęcony czas.

Dziękuję również.



Dodaj komentarz


Czytaj także

Chłopiec, kret, lis i koń

Lekcja życia – „Chłopiec, kret, lis i koń”, Charlie Mackesy

Dzisiaj mam dla Was chyba jedną z najwspanialszych książek jaka od dłuższego czasu wpadła w moje ręce. Mowa tutaj o książce pt. „Chłopiec, kret, lis i koń”, Charlie Mackesy. Można o niej śmiało powiedzieć, że jest to połączenie Małego Księcia i Kubusia Puchatka.


Wyjść z ukrycia - keksu - zaczytanyksiazkoholik.pl - blog

Brak akceptacji w książce pt. „Wyjść z ukrycia”, Keksu

„Wyjść z ukrycia” to pamiętnik Daniela, zwanego Keksu. Chłopak w swojej książce zwierza nam się z trudnego dzieciństwa, braku zrozumienia w domu, ukrywaniu swojej orientacji seksualnej a później z brakiem jej akceptacji. Keksu długo czekała, aby w końcu zacząć żyć w zgodzie z samym sobą. Chciał zrzucić maskę, przestać ukrywać emocje, uczucia. W wieku dwudziestu czterech lat postanowił to zmienić. Nie chciał żyć pod dyktando innych.