Wywiad - Kamila Cudnik

Co na temat nielegalnego udostępniania audiobooków, e-booków i książek sądzi Kamila Cudnik?


Jakie ma największe marzenie jako pisarka, jak radzi sobie z krytyką własnych książek czy to jak wyglądał research przy tworzeniu najnowszej powieści „W cieniu twierdzy”? Odpowiedzi na te pytania, jak i wiele innych znajdziecie w poniższej rozmowie z Kamilą Cudnik. Gorąco zapraszam do lektury.


[Zaczytany Książkoholik] Kiedy i w jakich okolicznościach narodziła się Pani pasja do pisania książek?
[Kamila Cudnik] Od zawsze bardzo dużo czytałam i to chyba stąd. Pamiętam też moment, gdy postanowiłam, że w przyszłości będę pisać. Byłam wówczas dzieckiem, choć już dziś nie jestem pewna czy miałam lat dziesięć, jedenaście, czy dwanaście.

[ZK] Każdy pisarz wcześniej czy później spotyka się z krytyką swoich książek. Czy spotkało to Panią? Jeśli tak, to, jak sobie Pani z tym radzi/poradziła?
[KC] Oczywiście, że spotkałam się z krytyką. Nie czytam namiętnie opinii na temat swoich książek, ale zdarza mi się i niektóre bywają naprawdę niemiłe. Z drugiej strony jestem dorosłą osobą i doświadczenie podpowiada, że nie da się spowodować, żeby wszyscy nas lubili i mieli takie same upodobania i poglądy, jak my. Trudno. Czasami jednak rozśmiesza mnie czyjeś zdanie, ale nie w sensie, że wydaje mi się głupie, przeciwnie. Miałam niedawno taką sytuację, że rozmawiałam z koleżanką o „Zgadnij kim jestem” i ona przyznała, że ten policjant to jakiś taki był mrukowaty, w sensie małomówny. Jej się nie podobał i nie zakochałaby się. Ja natomiast bardzo byłam podbudowana tą opinią, ponieważ chodziło mi o zbudowanie takiego właśnie bohatera. Jeżeli można określić policjantów jakąś uniwersalną prawdą, to jest nią właśnie owa małomówność, oni naprawdę zachowują większość dla siebie. Z policjantem nie gada się o tym, co było w pracy i to też się przekłada na inne sfery życia.

[ZK] Które z Pani osiągnięć twórczych dało Pani największą satysfakcję i dlaczego?
[KC] O, to bardzo trudne pytanie. Wydaje mi się, że sam fakt, że udało mi się napisać opowieść, którą wydawca uznał za wartą wydania, a potem ktoś ją jeszcze kupował i czytał, jest niemałym osiągnięciem twórczym i jestem z tego bardzo dumna. Nie sztuka pisać do szuflady, sztuką jest wyjść z tym do ludzi, dopracować i pozwolić książce iść w świat. Potem już wszystko zależy od czytelników. To się wiąże z wieloma aspektami, między innymi z narażeniem na krytykę, a nawet porażkę. Tak naprawdę nigdy nie można mieć pewności, czy coś się przyjmie, czy to jest właściwy czas na dane dzieło.

[ZK] Czy emocje towarzyszące przy premierach poszczególnych książek różnią się od siebie?
[KC] Myślę, że z każdą książką jest trudniej, przynajmniej ja tak mam. Przy pierwszej liczył się sam fakt, że w ogóle wyjdzie, serio. O reszcie nie myślałam w ogóle. Przy drugiej zżerała mnie trema, przy trzeciej, to już mocno obawiałam się, czy to się uda. Napisałam powieść historyczną, która ma wątek romantyczny, ale w trendach nie bardzo się mieści, więc ryzyko spore. Dziś już to wiem, przy pierwszej książce nie wiedziałam.

[ZK] Jakie jest Pani największe marzenie pisarskie?
[KC] Bardzo bym chciała, żeby moje książki czytało jak najwięcej ludzi, po prostu. Ja piszę dla kogoś, choć oczywiście piszę od siebie, tak jak ja to czuję, widzę, obserwuję. To jest moja wiedza, moje umiejętności i moje wyobrażenia połączone w jedno, ale pisane z myślą o czytelnikach, odbiorcach tych utworów. I mam takie marzenie, że moja książka zostanie przetłumaczona na inne języki, że sięgnie poza Polskę, tam, gdzie jest inna kultura i inny odbiór.

[ZK] Nie ma dnia, abym w Internecie nie trafiła na publikację dotyczącą nielegalnego udostępniania audiobooków, e-booków, książek – co Pani o tym sądzi?
[KC] Oburzam się oczywiście, ale na co dzień o tym nie myślę. Ja kupuję książki, wypożyczam je w bibliotece lub czytam na Legimi i tego życzę zarówno czytelnikom, jak i wszystkim pisarzom. Wiem, że popełnienie czynu zabronionego obciąża psychicznie, zawsze przecież można zostać złapanym i pociągniętym do odpowiedzialności. A po co kraść utwory, skoro z łatwością można je mieć za nieduże pieniądze, albo nawet za darmo. Książki nie są szczególnie drogie, jest mnóstwo promocji, mam tu na myśli egzemplarze papierowe, bo dostęp do e-booków kosztuje niewiele. Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że zapłaciła dwadzieścia dziewięć złotych za pół roku dostępu do Legimi, czyli pięć złotych za miesiąc. Ja korzystam z darmowych kodów, które są dostępne w bibliotekach. Po co więc kraść?

[ZK] Jak wyglądał research przy tworzeniu książki „W cieniu twierdzy”? Skąd pomysł na napisanie właśnie powieści historycznej?
[KC] Wymyśliłam sobie, że napiszę powieść historyczną i to już cała tajemnica. Miała być z końca XIX wieku, ale ostatecznie, po przemyśleniu fabuły i wątków pobocznych, wybrałam rok 1904. To była bardzo przemyślana decyzja. Materiałów zgromadziłam i przeczytałam takie ilości, że samej mi trudno w to uwierzyć. Poza tym mieszkam pod Toruniem i miasto znam bardzo dobrze, a ono wciąż zawiera w sobie topografię z przełomu XIX i XX wieku. Większość budynków nadal istnieje, wystarczy ruszyć wyobraźnią, wyrzucić samochody, dostawić kilka pomników, kilka usunąć, dostawić bramy, zamknąć miasto i mamy twierdzę Toruń. Bardzo dużo czasu spędziłam na chodzeniu wszędzie tam, gdzie byli moi bohaterowie. Jeśli jest scena, gdzie Walter von Offenberg wychodząc z koszar zatrzymuje się i przez ogrodzenie widzi przechodzącą nieopodal Luizę, to ja ją widzę, ponieważ dawne koszary są obecnie szkołą, do której chodzili moi synowie i one wciąż wyglądają tak samo, a ja byłam w środku, widziałam plac defiladowy, szłam przez jego środek, byłam wewnątrz budynku, który był dawniej maneżem, a teraz jest salą gimnastyczną, byłam w dawnych sypialniach żołnierzy, bo tam są teraz sale lekcyjne. I tak jest na każdym kroku. Nie opisałam chyba miejsca, w którym nie byłam osobiście, zmieniłam jedynie scenografię.


• CO DECYDUJE O SUKCESIE?
Chyba upór i konsekwencja oraz odrobina szczęścia.
• CO MOTYWUJE PANIĄ DO DZIAŁANIA?
Otwieram oczy i nawet nie muszę myśleć, co mam robić, bo wiem, że trzeba nakarmić psa, podlać kwiaty, zrobić zakupy czy obiad i zabrać się do pisania i całej reszty obowiązków i zadań. Myślę, że codzienność jest bardzo ważna.
• FILM, KTÓRY WYWARŁ NA PANI NAJWIĘKSZE WRAŻENIE TO…
Nawet nie wiem, czy taki jest. Powstało wiele pięknych i mądrych filmów, trudno wybrać najlepszy. Ja bardzo rzadko oglądam filmy, a seriale sporadycznie. Chociaż właściwie, jak pomyślę, to z tych, które oglądałam w ostatnich latach, siedzi mi w głowie „Midsommar. W biały dzień”. Jest to bardzo długi film, który trzeba oglądać niezwykle uważnie, bo tam liczy się każdy kadr, a najbardziej te pierwsze i ostatnie. Moim zdaniem jest to dzieło genialne.
• JAKĄ KSIĄŻKĘ Z DOTYCHCZAS PRZECZYTANYCH MOŻE PANI POLECIĆ?
Całe mnóstwo. Dużo czytam, uwielbiam książki, nie ma dnia, żebym nie wzięła jakiejś do ręki. Ostatnio, chociażby „ Wrony” Prtry Dvorakovej, czy „Święto ognia” Jakuba Małeckiego, ale gdybym się zastanowiła, to jeszcze wiele innych.
• NAJBLIŻSZY URLOP SPĘDZĘ…
Nie mam pojęcia. Mamy z mężem w planach Włochy, ale też mnóstwo innych pomysłów. Bardzo lubię podróżować. Lubię też krótkie wypady. Potrafię zdecydować się na wyjazd zupełnie spontanicznie, problemem są jedynie zwierzęta, którym muszę zapewnić opiekę na czas wyjazdu.
• CO CENI PANI W LUDZIACH?
Życzliwość dla innych i niezależność. Nie znoszę obgadywania i złośliwości.
• NIEZAPOMNIANE MIEJSCE?
Jest ich bardzo wiele, począwszy od tych, które wspominam z dzieciństwa, a kończąc na wyjazdach w fajne miejsca, a ja naprawdę nie marudzę i podoba mi się prawie wszędzie. Byłam w wielu miejscach, ponieważ uwielbiam podróże. Jakiś czas temu na przykład byliśmy we Lwowie i to było bardzo dekadenckie i szczególne przeżycie. Jeden z ostatnich wyjazdów to Maroko, szał po prostu. Uwielbiam Afrykę. Z drugiej strony w ogóle nie pociąga mnie kultura Dalekiego Wchodu, ale to wcale nie znaczy, że nie chciałabym tam pojechać. Ja mam tak, że, jak tylko gdzieś jestem, to wybieram się między ludzi, idę do miasta, mówiąc kolokwialnie. Mam taki głód zobaczenia i dotknięcia wszystkiego. Gdy wjechaliśmy do Lwowa późnym wieczorem, najchętniej poszłabym od razu posiedzieć do knajpy i popatrzeć.
• KULTURA, W JAKIEJ POSTACI?
Uwielbiam malarstwo, ale nie bardzo się na nim znam. Po prostu patrzę i wiem, czy mi się podoba, czy nie.
• JAKĄ UMIEJĘTNOŚĆ CHCIAŁABY PANI OPANOWAĆ DO PERFEKCJI?
Na przykład chciałabym bardzo umieć pilotować samolot, ale raczej nie jest mi z tym po drodze. A do perfekcji mam stosunek umiarkowany, wydaje mi się niepotrzebnym zawracaniem głowy. Jeśli coś robimy z zaangażowaniem, to i tak jesteśmy coraz lepsi.
• W CZASIE WOLNYM …
Czytam, jakżeby inaczej. Lubię też posiedzieć w kawiarni, pójść do kina czy na spacer. Mam też ogród i przyznam, że często wychodzę z niego ubrudzona ziemią od stóp do głów, ale za to bardzo zadowolona, żeby już nie nadużywać słowa szczęśliwa.


[ZK] Jakie odczucia towarzyszą Pani z chwilą postawienia ostatniej kropki w książce?
[KC] Czas pisać następną. To jest niestety tak, że kończąc jedną, mam w głowie kolejną i kolejną i czekam niecierpliwie, żeby już skończyć, choć trochę mi żal, że opuszczam bohaterów, bo przecież się z nimi zżyłam.

[ZK] Co inspiruje Panią do tworzenia nowych historii i przenoszenia ich na papier?
[KC] Najbardziej inspirują mnie miejsca. Jakiś dom, zaułek, fragment muru, ponure bagno, to są takie punkty zapalne, bohaterowie i ich losy pojawiają się dopiero w dalszej kolejności.

[ZK] Okres pandemii COVID-19 to trudny czas zarówno dla pisarzy, jak i czytelników. Czy wspiera Pani w jakiś szczególny sposób swoich odbiorców lub była wspierana przez wielbicieli Pani twórczości?
[KC] Myślę, że pandemia jest dla nas wszystkich bardzo trudnym czasem, tym bardziej że trwa już bardzo długo i chyba końca nie widać. Wydaje mi się jednak, że trudno o jakieś szczególe wsparcie z jednej czy drugiej strony, najważniejsza jest życzliwość i zrozumienie. Nie spotkałam, póki co, osoby bardzo mocno dotkniętej przez pandemię, ale zdarza mi się angażować w różne formy pomocy. To jest ludzki odruch, normalny i nawet nie czuję potrzeby opowiadania o jakiś szczególnych przypadkach.

[ZK] Czy ma Pani w planach wydanie kolejnej powieści? Czego możemy się spodziewać, kiedy i w jakim gatunku literackim?
[KC] Mam nie tylko w planach, ale już prawie ukończyłam kolejną część „W cieniu twierdzy”. Zastanawiam się jeszcze nad trzecią częścią i myślę, że powstanie. Potem będzie powieść dziejąca się w średniowieczu, do której zbieram materiały i na razie przyglądam się epoce, znów starannie wybierając rok dla fabuły. Chciałabym też napisać książkę o latach dziewięćdziesiątych, ponieważ dobrze je pamiętam, a były bardzo szczególne. Nie byłaby to oczywiście powieść obyczajowa.

[ZK] Który moment w pisaniu powieści jest dla Pani najtrudniejszy?
[KC] Właściwie to nie wiem, chyba wtedy, gdy książka jest rozgrzebana i już ani początku nie widać, ani końca.

[ZK] Czego życzyłaby Pani sobie w nadchodzącym czasie?
[KC] Spokoju, umiejętności wyciszenia się i porządnych wakacji, bo nie zdecydowałam się na wyjazd podczas pandemii i bardzo mi już tego brakuje.

Fot. Kamila Cudnik
Grafika: Zaczytany Książkoholik

„W cieniu twierdzy”



Dodaj komentarz


Czytaj także

Mała, Madame Tussaud, Edward Carey, zaczytanyksiazkoholik.pl

Hart ducha w książce pt. „Mała. Światu znana jako Madame Tussaud”, Edward Carey

Edward Carey daje nam „olśniewającą, pełną cierpkiej ironii i oryginalną powieść o ambitnej sierocie, która w dziwnych, niespokojnych czasach przeistacza się w legendarną Madame Tussaud”.


Dziecięce dusze

„Dziecięce dusze”, Christine Nightingale – to dość skomplikowane

Tym razem przychodzę do Was z książką „Dziecięce dusze”, Christine Nightingale – mistrzyni reiki, licencjonowanej psycholożki, nauczycielki, certyfikowanej hipnostki, aromaterapeutki i komunikatorki z duchowymi dziećmi.