Rozmowa z Piotrem Podgórskim


Zapraszam Was do przeczytania rozmowy z Piotrem Podgórskim, autorem m.in. książki „Anathema”. Z wywiadu dowiecie się w ile wieczorów p. Piotrowi zajęło napisanie swojej pierwszej książki, w jaki sposób dba w obecnej sytuacji w Polsce o najbardziej potrzebujących – ludzi wykluczonych społecznie czy np. dlaczego film „Droga życia” wywarła na pisarzu wrażenie.

Co zainspirowało Pana do napisania swojej pierwszej książki? Ile lat już od tego momentu minęło?

Pierwszą powieść napisałem w 2010 roku. Był to przypadek. Szukałem konkursu, jaki otworzy mi furtkę do literackiego świata. Okazało się, że w tamtym okresie był ogłoszony jeden konkurs. Książka dla kobiet o kobietach. Napisałem do organizatora, czy mężczyźni mogą wziąć udział. Nie było przeciwwskazań. Powieść napisałem w około 14 wieczorów, ale ostatecznie w konkursie udziału nie wziąłem. Wkrótce po tym zdecydowałem się na wydawnictwo, które wierzyło, że ebooki są przyszłością. W ciągu kilku lat sprzedałem ponad 600 licencji, co było niespotykane jak na debiutanta.

Czy bierze Pan udział w Targach Książki, które rok rocznie w Polsce są organizowane w różnych miastach?

Niestety, nie biorę, ale w przyszłości to się zmieni. Coraz częściej pytają o to czytelnicy i należy im się obecność, chwila rozmowy i osobiste poznanie się. Pewnie zacznę na takowych bywać, kiedy napiszę i wydam dziesiątą powieść. Czyli nadal jestem przed połową swojego planu.

Gdzie Pan mieszka? Skąd pochodzi?

Pochodzę z malowniczego Podkarpacia. To mocno niedoceniany region Polski, a tak naprawdę mało znany. Od wielu lat mieszkam w Bydgoszczy, mieszkałem w różnych regionach naszego kraju.

Czym się Pan interesuje? Poza pisaniem oczywiście.

Zainteresowania mam dosyć rozległe. Należy do nich psychologia, literatura, oraz wiele innych.

Czy pisanie to Pana sposób na życie?

I tak i nie. Jeżeli pyta Pani o kwestie materialne to muszę Panią rozczarować, ale pisanie może być autoterapią, a ta przynosi nieocenione korzyści dla ludzkiej psychiki.

Wcześniej czy później, każdy pisarz spotyka się z hejtem czy krytyką swojej twórczości. Czy spotkało to już Pana? Jeśli tak jak sobie Pan z tym radzi?

Staram się śledzić opinie i recenzje. Wiele jest konstruktywnych, ale zdarzają się również niewnoszące niczego poza tym, że ktoś próbuje dokopać autorowi lub umniejszyć wartości książki. Wiem, że są ludzie, którzy robią wiele, aby zniszczyć to, co kocham. Wyniki to z ich niedojrzałości psychicznej czy tez niestety osobistych animozji skierowanych w moją stronę. Wiem, że jestem na kilku forach negatywnie opisywany a to co jest pisane, nie ma nic wspólnego z prawdą. Wiem, że niektórzy w ten sposób się dowartościowują, ale to błąd. Nie można tak postępować i trzeba się liczyć z konsekwencjami swoich czynów i odpowiedzialnością za to, co się wypisuje. Czym innym jest racjonalne krytykowanie utworu, a czym innym ataki w stronę autora, które poparte są nieuzasadnioną nienawiścią do osoby. Najbardziej przykre jest to, że czasami są to osoby, działające na dwa fronty.

Który etap tworzenia książki uważa Pan za najtrudniejszy?

Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć. Ale stawiam na początek opowieści. Potem postaci zamieszkują w mojej głowie i piszę to, co widzę. To niesamowita przygoda. Bardzo osobista droga, jaka daje mi jako autorowi furtkę do czegoś, co jest niezwykłe.

Czym się Pan w życiu kieruje?

Kieruję się szacunkiem do ludzi, zwierząt i przyrody.

Każdą z Pana książek wydało inne wydawnictwo. Czy w związku z tym, trudno jest się związać z jednym wydawnictwem na stałe?

Trudno mi odpowiedzieć. Szukam wydawcy, który spełni moje oczekiwania i zapewni mi to, o czym rozmawiamy prywatnie. Tutaj muszę sprostować, że wydawnictwo Lucky wydało moje dwie powieści. Rynek wydawniczy jest specyficzny i wymagający. Trzeba zachowywać się elastycznie. Sam nie piszę tego, co akurat jest na topie. Piszę to, co mi w „duszy gra”.

W Polsce mamy obecnie dość trudną sytuację związaną z COVID-19. Jak wspiera Pan swoim czytelników w tym trudnym okresie? Jak sam Pan sobie z tym radzi, kogo wspiera?

Jest to bardzo nietypowy czas, jaki wymaga od nasz zmiany stylu życia i budzi obawy co do dalszego bytu w naszych miejscach pracy itd. W tym okresie poznajemy siebie i innych od drugiej strony. Niestety, nie mam czasu na bywanie w sieci i częste aktualizacje profili. Czytelnicy są wyrozumiali. Sam należę do grupy zwiększonego ryzyka, jednak staję na pierwszej linii, przygotowując jedzenie i je rozdając dla najbardziej potrzebujących – ludzi wykluczonych społecznie. Niestety, Państwo udaje, że oni nie istnieją.

Moim zdaniem, spotkania pisarzy z czytelnikami są poniekąd obowiązkiem. Każdy chce poznać autora swoich ukochanych książek. Jak Pan do tego podchodzi?

Nie mam zaproszeń do bibliotek i innych miejsc. Sam nie zabiegam o wywiady itd. Nie lubię być „na świeczniku”. Co jakiś czas organizuję dla członków grupy „Świat książek Piotra Podgórskiego” chat, w czasie którego odpowiadam na pytania.

Co inspiruje Pana do tworzenia nowych historii i przenoszenia ich na papier?

Życie i wyobrażania. Wiele pomysłów przynoszą obserwacje życia, część jest fikcją.

Czy w trakcie pisania książki przychodzą trudne chwile? Jeśli tak, jak sobie Pan z nimi radzi?

Nie przypominam sobie czegoś takiego, ale nie zdarzyło mi się, abym po napisaniu książki nie chciał czegoś w niej zmienić. Pisanie jest wielką loterią i niewiadomą. Na pewien czas wchodzę w umysły postaci, obserwuję ich interakcje i opisuję je jako widz. Nigdy nie wiem, jak będzie wyglądała kolejna scena czy rozdział. Nie mam planu ani nie mam konspektu.

Jaki film wywarł na Panu największe wrażenia?

Takim filmem jest „Droga życia, opowiadająca o podroży ojca z prochami syna, który wcześniej zginął w Pirenejach. Rolę ojca zagrał fenomenalnie Martin Sheen. Niezwykłą opowieść, po obejrzeniu której sam zapragnąłem przejść szlakiem świętego Jakuba. Nigdy nie byłem w Hiszpanii, a po lekturze tego filmu chciałbym przejść miejscami, które są planami zdjęciowymi. Film polecam. Zapada w pamięci na długo.

Kiedy ujrzy światło dzienne kolejna Pana powieść?

Tego nie wiem. Nie gonią mnie terminy, nie piszę na czas. Zresztą aktualnie sam nie podlegam kwarantannie, ale staram się myśleć o innych, narażając własne zdrowie i życie. Nie wyobrażam sobie siedzenia w domu i czekania na cud. Czasami czasu ledwo starcza na sen. Wierze, że wkrótce wszystko się zakończy, chociaż świat nie będzie taki, jaki kilka miesięcy temu.

Którą ze swoich powieści chciałaby Pan zobaczyć na wielkim ekranie?

Tutaj mogę napisać bez zastanowienia, że chciałbym zobaczyć ekranizację „Anathemy”. Ta opowieść różni się znacząco od poprzednich. Pisałem ją w trudnym dla mnie czasie i nie wierzyłem, że kiedykolwiek odważę się ją opublikować. Stało się inaczej.

Jaka książka wywarła na Panu największe wrażenia?

Jest ich wiele, ale wybór jednej nie jest możliwy. Każda książka to zupełnie inna opowieść, działająca na mnie, na mój intelekt czy psychikę.
Dziękuję za rozmowę. Pozdrawiam rozmówczynię oraz czytelników.

Dziękuję Panu Piotrowi za interesującą rozmowę i poświęcony czas.



Dodaj komentarz


Czytaj także

Artystka

„Artystka” autorstwa Daniela Lachendro

„Artystka” to książka z gatunku romansu. Mnie w niej urzekło to, że głównym bohaterem i narratorem jest mężczyzna, co jest dość rzadko spotykane. W książce nie brakuje namiętności, ostrego języka, miłości rodzicielskiej, braterskiej czy prawdziwej przyjaźni.


"Germanofil. Władysław Studnicki – Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą", Piotr Zychowicz

„Germanofil. Władysław Studnicki – Polak, który chciał sojuszu z III Rzeszą”, Piotr Zychowicz

Władysław Studnicki był politycznym prorokiem. W najdrobniejszych szczegółach przewidział klęskę 1939 roku w wojnie z Niemcami, sowiecki cios w plecy i zdradę aliantów.