Wywiad - KAT PIWECKA - ZaczytanyksiazkoholikPL

Kat Piwecka autorka m.in. książki „Od fotografki rodzinnej do fotografki gwiazd – sekret mojego sukcesu”


Kat Piwecka to międzynarodowy fotograf sław i dziennikarz podróżniczy. Opowiada m.in. o tym, jak zaczęła się Jej przygoda z fotografią, kto Ją inspirował na początku tej drogi, czy to, dlaczego postanowiła wydać swoją książkę oraz albumy jako self publisher.


[Zaczytany Książkoholik] Jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?
[Kat Piwecka] Fotografia była moją pasją od zawsze, od kiedy pamiętam. Jednak do roku 2009 nigdy nie myślałam o fotografii jako o zawodzie, a raczej jako o hobby. Na początku 2009 roku mając dwójkę małych dzieci, podjęłam decyzję o zakończeniu pracy w korporacji i otwarciu własnego studia fotograficznego. Miałam to szczęście w nieszczęściu, że moja korporacja została wykupiona przez inną firmę, a wszyscy pracownicy otrzymali wielką odprawę równowartą 9 pensji. Wiedziałam, że to jest ten moment na otwarcie własnego biznesu, bo mam zabezpieczenie na pierwsze miesiące działalności. Wtedy do Polski z „wielkiego świata” przyszła moda na sesje ciążowe i niemowlęce, a ja byłam jedną z pierwszych na rynku polskim fotografek rodzinnych.

[ZK] Kto był dla Ciebie inspiracją na początku tej drogi, a kto jest nią obecnie?
[KP] Szczerze mówiąc, nie pamiętam, kto był dla mnie inspiracją na początku mojej działalności. Na rynku polskim nie było wtedy fotografów rodzinnych, więc działałam intuicyjnie. Z czasem zaczęłam zajmować się innymi dziedzinami fotografii – sesjami biznesowymi, fotografią reklamową i fotografią kobiecą. Chociaż do dzisiaj regularnie biorę udział w wielu warsztatach i szkoleniach międzynarodowych oraz gromadzę albumy wielkich fotografów, to jednak nie mam konkretnej osoby, którą się inspiruję. Przygotowując się do każdej sesji, przeglądam zdjęcia w sieci i zbieram inspiracje, ale są to przypadkowe zdjęcia, które wpadną mi w oko. Po wielu latach pracy widzę, że najważniejsze dla fotografa to odkryć swój własny styl i się go konsekwentnie trzymać i przede wszystkim słuchać swojego wewnętrznego głosu.

[ZK] Jak w Twojej ocenie zmienił się rynek fotografii od 2009 roku, gdy zaczynałaś podążać w tym kierunku?
[KP] Zmienił się bardzo. Kiedy zaczynałam moją działalność w 2009 roku, fotografów była garstka. Kilka lat później już były ich setki tysięcy. Dzisiaj często powtarzam moje słynne zdanie, że fotografem jest dosłownie co druga osoba, a zdjęcia amatorskie są wręcz na mistrzowskim poziomie. Nie ma dnia, żebym nie natknęła się w sieci na kolejne nowe nazwiska. Dlatego tak ważna dla każdego fotografa powinna być silna marka osobista i indywidualny styl fotografii.

[ZK] Jesteś autorką m.in. pięknie wydanych albumów „In love with Portugal” oraz „Portraits 2020”. Mamy więc z jednej strony kolorowe zdjęcia z podróży, a z drugiej minimalistyczny styl czarno-białych portretów. Dlaczego tak?
[KP] Faktycznie tak jest, że ludzi widzę na czarno-biało, a świat na kolorowo. Przy portretach kolor jest mi niepotrzebny, bo skupiam się na emocjach i relacjach. Najważniejsze jest dla mnie, żeby wysłuchać historii życia mojego modela, a następnie za pomocą głębokich spojrzeń w obiektyw lub w tzw. „siną dal”, uśmiechu, indywidualnej mimiki i gry ciała pokazać tę osobę. Kolor by tylko odwrócił uwagę od tego, co najważniejsze. Moje portrety są zawsze bardzo proste, wręcz minimalistyczne i są bliskimi kadrami pokazującymi emocje i relacje. Do tego dochodzi minimalizm sprzętowy i oświetleniowy, zgodnie z zasadą, że minimum techniki daje maksymalny efekt. Co innego w przypadku mojej pracy jako dziennikarz podróżniczy. Tutaj muszę pokazać, jak naprawdę wygląda świat z całym jego kolorytem. Mam też bardziej artystyczną serię biało-czarnych zdjęć z podróży, które sprzedaję jako plakaty do dekoracji wnętrz #travelledbyKatPiwecka.

[ZK] Czy dobry fotograf to taki, który się specjalizuje w określonym rodzaju zdjęć czy też taki, który zrobi dobre zdjęcie niezależnie od rodzaju?
[KP] Ja uważam, że specjalizacja jest bardzo ważna. Raczej nie jest możliwe, żeby robić równie dobre zdjęcia w każdej możliwej dziedzinie fotografii. Fotograf mody nigdy nie będzie uznanym fotografem sportowym. Co prawda mam wiedzę techniczną jak poprawnie wykonać zdjęcia z zakresu na przykład fotografii ślubnej lub sportowej, ale nie czuję tych tematów i wolę przekazać klienta w lepsze ręce. W takiej sytuacji klient czuje się potraktowany profesjonalnie, bo widzi, że nie kieruję się ewentualnym zyskiem, ale jakością usług. Nie mam też problemu, żeby powiedzieć wprost klientowi, że nie do końca wychodzą mi kolorowe portrety oraz szerokie kadry. Wynika to z ogromnej świadomości własnego stylu.

[ZK] W jaki sposób chciałabyś być postrzegana przez swoich Klientów i Czytelników?
[KP] Moi klienci od lat kojarzą mnie z fotografią i podróżami oraz jako kobietę z wielką pasją. Chciałabym dodać do tego też bycie postrzeganym jako profesjonalistka i ekspertka w swojej dziedzinie.

[ZK] Jesteś także autorką książki „Od fotografki rodzinnej do fotografki gwiazd – sekret mojego sukcesu”, będącą swoistym poradnikiem. Kiedy pojawił się pomysł na tę książkę i co zadecydowało o jej napisaniu?
[KP] W pandemii, kiedy prawie wszyscy klienci odwołali lub przełożyli sesje, wreszcie miałam czas, żeby zająć się innymi projektami, które od dawna siedziały mi w głowie, a na które wcześniej nie było czasu. Marzyłam o tym, żeby móc w jakiś sposób przekazać moją wiedzę i doświadczenie w branży fotograficznej. Zaczęłam więc od indywidualnych warsztatów fotograficznych i konsultacji on-line. Moi pierwsi kursanci dali mi ogromny feedback na temat problemów, z jakimi borykają się fotografowie. I co najważniejsze, zobaczyłam, że to są te same problemy, których ja doświadczyłam i że one się naprawdę powtarzają u wszystkich fotografów. Dodatkowo, kiedy zaczęłam pisać program moich warsztatów z zakresu biznesu i marketingu dla fotografów, nie mogłam przestać pisać – tyle miałam wiedzy do przekazania. Tak powstała książka, która jest pierwszym na polskim rynku podręcznikiem z marketingu dla fotografów połączonym z bardzo osobistą historią kobiety-fotografki. Książka celowo nie została poddana profesjonalnej korekcie stylistycznej, bo zależało mi, żeby czytelnik, czyli fotograf borykający się z problemami, miał wrażenie, że jego koleżanka z branży opowiada swoje ciężkie chwile i zarazem dzieli się swoimi rozwiązaniami na typowe w branży sytuacje. Zawód fotografa należy do jednych z najcięższych zawodów, a niestety obserwując fotografów w mediach społecznościowych, mylnie odnosimy wrażenie, że ich praca jest łatwa, lekka i przyjemna.

[ZK] We wspomnianym wyżej tytule w bardzo praktyczny i drobiazgowy sposób przedstawiasz kulisy swojego zawodu. Kogo powinna zainteresować ta pozycja?
[KP] Książkę tą adresuję przede wszystkim do kolegów i koleżanek z branży fotograficznej, zarówno do fotografów, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z zawodem, jak i do doświadczonych fotografów. Wszyscy mamy podobne problemy – klientów, którzy wyzywają nas, że jesteśmy zbyt drodzy, zaniżone poczucie własnej wartości, które prowadzi do zaniżania cen usług, problemy z utrzymaniem płynności finansowej w wolnym zawodzie. Jednego dnia odnosimy sukces (dobrze płatne zlecenie), a następnego dnia jesteśmy o krok od zamknięcia biznesu.

[ZK] W książce tej wspominasz, iż zaczynałaś od realizacji sesji zdjęciowych dla znajomych, potem ciążowych, rodzinnych i stopniowo coraz więcej zleceń realizowanych było dla firm. Czy gdybyś miała zacząć swoją przygodę dziś, obrałabyś taką samą drogę?
[KP] Raczej nie, bo branża się bardzo zmieniła. Dzisiaj na rynku są setki tysięcy fotografek rodzinnych. Kiedy zaczynałam była nas garstka, ale za to było mnóstwo fotografów ślubnych. Teraz raczej bym poszukała jakiegoś niszowego pomysłu.

[ZK] Dlaczego swoją książkę oraz albumy wydałaś jako self publisher?
[KP] Prawdę mówiąc powodem wydawania książek jako self publisher był po prostu brak zainteresowania ze strony wydawnictw. Dla wydawnictwa książka, która się sprzeda w dziesiątkach lub setkach sztuk, to nie jest biznes. Dla mnie sprzedaż każdej książki jest wielkim sukcesem i pozytywnym przeżyciem. Moje książki powstały z głębi serca i z ogromnej potrzeby podzielenia się pewnymi tematami, na przykład moją miłością do Portugalii w albumie IN LOVE WITH PORTUGAL lub wsparciem w pracy fotografa w książce „Od fotografki rodzinnej do fotografki gwiazd”. Samodzielne wydanie książki wiąże się z wielką inwestycją finansową, z czego nie każdy zdaje sobie sprawę. Jest mi bardzo przykro, kiedy czasami słyszę komentarz, że jestem „cwaniara”, bo moje książki są droższe od tych dostępnych w księgarniach. Niestety jako samodzielny wydawca ponoszę olbrzymie koszty druku mniejszych nakładów, tak więc cena książki jest automatycznie wyższa. Na szczęście, są też klienci, którzy to rozumieją i doceniają tak wielki wkład i zaangażowanie w temat. Świat zmieni się na lepsze, kiedy zaczniemy doceniać pracę indywidualnych twórców.

[ZK] Po jakim czasie, przy pełnym zaangażowaniu w fotografię, pomijając kwestię dofinansowań, o których piszesz w książce, udało Ci się stwierdzić „żyję z robienia zdjęć”?
[KP] Pierwszy klient pojawił się 2 miesiące po oficjalnym starcie firmy w listopadzie 2009 roku. Parę miesięcy później mój kalendarz pękał w szwach, ale wtedy to były zupełnie inne czasy. Fotografów było niewielu, a moda na sesje ciążowe, niemowlęce i rodzinne wchodziła do Polski i był po prostu „szał” na sesje tego typu. Po jakimś czasie moi klienci zaczęli mi zlecać sesje biznesowe lub reklamowe, bo każdy z nich gdzieś pracował. W ten sposób naturalnie przeszłam w inny rodzaj fotografii, ale było to w samą porę, ponieważ właśnie wtedy rynek zaczął się zapełniać setkami nowych nazwisk fotografek rodzinnych.


• CO DECYDUJE O SUKCESIE?
Wielka pasja połączona z ogromną pracowitością i wytrwałością.
• CO MOTYWUJE CIĘ DO DZIAŁANIA?
Wolność w tworzeniu i realizowaniu marzeń i projektów.
• FILM, KTÓRY WYWARŁ NA TOBIE NAJWIĘKSZE WRAŻENIE TO…
Jest wiele takich filmów, na przykład LISBON STORY Wima Wendersa. Obejrzałam go na wiele lat przed pierwszą wizytą w Portugalii. Ale nigdy nie zapomniałam samochodowej wyprawy głównego bohatera do Lizbony przez całą Europę – i w końcu ja sama tak podróżuję samochodem z Polski do Portugalii. Każdego roku wyruszam na drugi kraniec Europy. Podróż zajmuje mi trzy dni w jedną stronę i tak samo, jak u głównego bohatera filmu Wendersa, zmieniają się stacje radiowe po przekroczeniu kolejnej granicy. Także głos Teresy z zespołu Madredeus utkwił w mojej głowie na lata i nawet się nie spodziewałam, że w dalekiej przyszłości będę fotografować największych muzyków fado w Lizbonie.

• JAKĄ KSIĄŻKĘ Z DOTYCHCZAS PRZECZYTANYCH MOŻESZ POLECIĆ?
Jestem absolutnym molem książkowym, czytam ich mnóstwo, dużo powyżej 50 książek rocznie. Musiałabym o wielu książkach tutaj napisać, ale te, które zmieniły moje życie to książki Beaty Pawlikowskiej z zakresu rozwoju osobistego.
• NAJBLIŻSZY URLOP SPĘDZĘ…
Od 13 lat nie byłam na prawdziwym urlopie, bo ja tylko zmieniam miejsce życia i pracy, a nie jeżdżę na urlopy. Za miesiąc jadę do pracy do Portugalii na 2 miesiące, a zaraz potem lecę do Nowego Jorku.
• CO CENISZ W LUDZIACH?
Szczerość, bezinteresowność, dobrą energię.
• NIEZAPOMNIANE MIEJSCE?
Praia do Guincho (Portugalia)
• KULTURA, W JAKIEJ POSTACI?
Książki, koncert jazzowy, dobry film, wystawa fotograficzna lub malarska
• JAKĄ UMIEJĘTNOŚĆ CHCIAŁABYŚ OPANOWAĆ DO PERFEKCJI?
Lepiej zarządzać czasem, łatwiej się uczyć języków obcych i nowych umiejętności
• W CZASIE WOLNYM …
Joga, dobra książka, bieganie / spacer, dobry film, dobra restauracja, spotkanie ze znajomymi.


[ZK] W książce wspominasz, że klienci niejednokrotnie spoza Poznania czy nawet spoza Polski zlecają Ci realizacje sesji, mimo iż lokalnie z pewnością znaleźliby tańszego fotografa. Jak zatem wyróżnić się w tłumie, skoro tylu fotografów robi dziś świetne zdjęcia?
[KP] Nie ukrywam, że to właśnie sesje znanych osób i liczne publikacje w mediach sprawiły, że zaczęłam dostawać zapytania z innych miast. Są to ludzie, którzy po prostu lubią mój styl biało-czarnych prostych portretów pokazujących emocje i relacje i takie właśnie zdjęcia chcą otrzymać. Silna marka osobista oraz indywidualny styl fotografii sprawiają, że wyróżniamy się z tłumu.

[ZK] Analizując prezentowany w książce harmonogram Twoich zadań, można pomyśleć, że jesteś „Człowiekiem Orkiestrą”. Jak w tym kontekście pogodzić pracę zawodową z życiem rodzinnym?
[KP] Jestem żoną, mamą dwóch nastolatków, dwóch kotów oraz pieska. Jest co robić. Pracuję lokalnie w moim podpoznańskim studio, w Warszawie fotografując znane osoby oraz w mojej ukochanej Portugalii, gdzie przenoszę się każdego roku na 4 miesiące. Dodatkowo zawód fotografa wymaga bycia tak zwanym „wszechograniaczem wszystkiego”, nie tylko robię zdjęcia i je obrabiam, ale prowadzę firmę. Największą pomocą jest dla mnie mąż, który pracuje na etacie i tym samym ma regularne godziny pracy. Dzięki temu mógł przejąć wiele obowiązków domowych. Z mojej strony przy tak napiętym grafiku, absolutnie konieczna jest wielka pasja oraz olbrzymia pracowitość i wytrwałość. Nie miewam wolnych weekendów ani wieczorów spędzanych na oglądaniu seriali. Jestem w pracy non stop. Nie ma u mnie granicy pomiędzy pracą a życiem prywatnym.

[ZK] Jak wygląda Twój typowy dzień pracy?
[KP] Wstaję pomiędzy 5 a 6 rano i pierwsze 2 godziny są dla mnie i moich porannych rytuałów takich jak medytacja, afirmacja oraz kawa połączona z journalling’iem. Pracę zaczynam o 8 rano zaraz po śniadaniu, a kończę przed godziną 20. Oczywiście po drodze mam przerwy na posiłki. Od 3 lat pracę kończę o godzinie 20 i wtedy idę na moją ukochaną jogę, która pomaga mi się odstresować. Moja praca to albo sesje zdjęciowe, albo praca na komputerze. Jeśli jestem w trasie, to oczywiście inaczej to wygląda. Na sesjach wyjazdowych (Warszawa, Portugalia) niestety ciśnie się do końca czas, a więc nie ma tam przerw na odpoczynek.

[ZK] Który aspekt Twojej pracy jest najbardziej wymagający?
[KP] Sesje zdjęciowe są bardzo wymagające pod względem fizycznym i emocjonalnym. Jako osoba wysoko wrażliwa, potrzebuję kilku godzin, żeby po sesji dojść psychicznie do siebie. Częste wyjazdy i podróże są też bardzo ciężkie, a tam nie ma czasu na odpoczynek, bo zazwyczaj wykorzystuje się maksymalnie czas. Obróbka to czas wielogodzinnego siedzenia przed komputerem, bardzo nużący czas, więc wykorzystuję go podwójnie i w trakcie obróbki słucham szkoleń i się dokształcam. Najbardziej wymagające są wszelkie działania związane z prowadzeniem firmy, a więc ta cała otoczka biznesowo-marketingowa.

[ZK] Co sprawia Ci więcej frajdy – realizacja sesji zdjęciowej czy może etap postprodukcji i praca nad ich finalnym kształtem?
[KP] Najwięcej frajdy sprawia mi kontakt z klientem, a więc to niesamowite spotkanie z drugim człowiekiem. Uwielbiam poznawać ludzi i ich historii życiowych, wymieniać się trudnymi doświadczeniami. Dopiero po takiej głębokiej rozmowie mogę przystąpić do mojej pracy, czyli do sesji zdjęciowej. Najpierw muszę porozmawiać i poznać drugiego człowieka. I to jest najpiękniejszy element w mojej pracy. Oczywiście robienie zdjęć także, ale najpierw muszę zobaczyć głębiej człowieka, żeby przystąpić do zdjęć.

[ZK] Czy aktualnie „po pracy” lubisz fotografować swoją rodzinę / bliskie osoby?
[KP] Niestety nie. Kiedyś jak najbardziej to lubiłam, ale teraz wolę się oderwać na chwilę od pracy, w której jestem non stop.

[ZK] Od 2019 roku wszystko zaczęło dynamicznie się zmieniać… Jak pandemia wpłynęła na Twoją działalność i sektor, w którym działasz?
[KP] Pandemia pokazała, jak bardzo niestabilny jest zawód fotografa oraz jak ważne jest posiadanie poduszki finansowej i dywersyfikowanie przychodów (sesje, książki, warsztaty i konsultacje). Przy wysokiej zachorowalności, sesje zdjęciowe były najmniej ludziom potrzebne, a więc klienci je masowo odwoływali. Jednocześnie branża nie była oficjalnie zamknięta, więc nie było żadnego wsparcia. W chwili kiedy to piszę, jesteśmy świeżo po wybuchu wojny na Ukrainie i znowu powtarzają się zachowania klientów z pandemii – jesteśmy skoncentrowani na pomaganiu Ukraińcom, a więc sesje mogą poczekać. Kolejny raz widzimy, jak niestabilny jest biznes fotograficzny.

[ZK] Jakie cele stawia sobie Kat Piwecka na kolejne lata? Czy w dzisiejszych czasach planowanie długoterminowe ma w ogóle sens?
[KP] Planowanie zawsze ma sens, nawet jeśli musimy te plany przełożyć lub trochę zmienić. Jestem w trakcie kilku wielkich projektów, takich jak trasa promująca moją portugalską książkę po Polsce i Portugalii, sesje zdjęciowe znanych par do kolejnej wystawy fotograficznej #relationsbyKatPiwecka. Poza tym chciałabym wzmocnić działania sprzedażowe dotyczące sesji zdjęciowych oraz rozpocząć pracę edukacyjną na uczelni.

[ZK] Gdybyś miała udzielić jednej najważniejszej rady osobom, które chciałby odnieść sukces w fotografii – jak by ona brzmiała?
[KP] Zawód fotografa jest wyjątkowo ciężki, wbrew temu, co widać w mediach społecznościowych. Dodatkowo co druga osoba jest fotografem i nawet fotografia amatorska jest na wysokim poziomie. Sam talent i piękne zdjęcia nie wystarczą. SUKCES fotografa to przede wszystkim wielka pasja, ciężka praca i ogromna determinacja oparta na poniższych 5 filarach: silna marka osobista, indywidualny styl fotografii, trwałe relacje z klientem, efektywny marketing-mix oraz nieustanny rozwój osobisty i zawodowy.

[ZK] Dziękuję za rozmowę.
[KP] Dziękuję.

Zapraszam na stronę www Katarzyny: https://katpiwecka.com/

Fot. Kat Piwecka
Grafika: Zaczytany Książkoholik



Dodaj komentarz


Tagi:

Czytaj także

Przedsionek piekła- Anna Bailey -zaczytanyksiazkoholik.pl

„Przedsionek piekła”, Anna Bailey

W miasteczku pełnym sekretów prawda leży głęboko pogrzebana… Wstyd. Strach. Żal. Gniew. Miłość. Sekrety. I kłamstwa. Whistling Ridge jest jak beczka prochu. Wystarczy tylko jedna iskra − prawda o tym, co wydarzyło się tamtej nocy. Whistling Ridge, miasteczko w Górach Skalistych w Kolorado, jest rajem wyłącznie dla turystów. Poza sezonem diabeł mówi tu dobranoc, mimo że ostatnie zdanie należy do pastora Pierwszego


Dzień, który zmienił wszystko

Zapada w pamięć – „Dzień, który zmienił wszystko”, Leigh Sales

Leigh Sales jest dziennikarką od dwudziestu pięciu lat a obserwowanie tragedii, jakie przytrafiają się przypadkowym ludziom, bez względu na kulturę, kolor skóry czy np. wiarę, jest częścią jej pracy. Widząc na co dzień sporo śmierci, z czasem zaczęła skłaniać się ku scenie politycznej – łatwiej radzić sobie z takimi tragediami niż tymi życiowymi.