Wywiad - Natalia Thiel - ZaczytanyKsiazkoholik.pl

Czy Natalia Thiel liczyła się z tak emocjonalną reakcją czytelników na swoją powieść?


Z rozmowy z Natalią Thiel dowiecie się m.in. jakimi wartościami autorka kieruje się w życiu, kiedy możemy spodziewać się kolejnej powieści i czy będzie to również powieść historyczna czy to, w jaki sposób powstawała powieść „Walc dla Izabeli”. Zapraszam do lektury tej niezwykłej rozmowy!


[Zaczytany Książkoholik] W jakich okolicznościach zrodził się pomysł na napisanie i wydanie powieści „Walc dla Izabeli”?

[Natalia Thiel] Nie było specjalnych okoliczności, choć z zamiarem napisania książki nosiłam się już od dawna. Książki towarzyszą mi odkąd pamiętam. Przez lata przeszłam przez niezliczoną ilość światów, historii, poznałam setki, o ile nie tysiące bohaterów. Z czasem w głowie zaczęłam układać konspekt do własnej powieści. Najpierw określiłam pobieżnie głównych bohaterów i ich losy, następnie zajęłam się szczegółami, bohaterami drugorzędnymi. W międzyczasie robiłam research historyczny, doszlifowywałam stworzone już wątki. Zanim zasiadłam do pisania, wiedziałam już jak zakończę swą powieść. Po kilku miesiącach od napisania „Walca dla Izabeli” przeczytałam ją jeszcze raz, poprawiłam znalezione błędy i dopiero wówczas rozesłałam ją jako propozycję wydawniczą. Potem było już tylko czekanie na pozytywną odpowiedź któregoś z nich.

[ZK] Kto z najbliższego otoczenia był pierwszym czytelnikiem ww. powieści i z jaką opinią się wówczas Pani spotkała?

[NT] Nikomu nie dałam jej do przeczytania. Co prawda mąż wiedział, że piszę i chciał książkę przeczytać, lecz zanim do tego doszło wysłałam już powieść do wydawnictw.

[ZK] Dlaczego akurat powieść z gatunku literatury historycznej?

[NT] Historią pasjonuję się od lat i sama często sięgam po powieści z gatunku literatury historycznej. Wiedziałam, że napisanie książki osadzonej w innej epoce będzie kosztować mnie ogrom pracy, lecz potraktowałam to jako kolejną lekcję historii. Wiele wyciągnęłam z tego dla siebie, dowiedziałam się rzeczy, o których wcześniej nie miałam dużego pojęcia lub o których posiadałam pobieżną wiedzę, jak choćby tworzenie getta i życie jego mieszkańców.

[ZK] W jaki sposób wykonywała Pani research związany z czasami wojny i okupowanej wówczas Warszawy?

[NT] Najpierw uważnie prześledziłam kalendarium pierwszych dni bombardowań. Z racji, że akcja powieść szybko przenosi się na utworzony przez Niemców teren epidemiczny, gdzie mieszkają Żydzi i na którym powstaje później getto, potrzebowałam informacji, które ściśle dotyczyłyby tego miejsca. W większości korzystałam z materiałów dostępnych na stronie Muzeum Getta Warszawskiego, które udostępnia liczne artykuły, felietony czy też wywiady z byłymi więźniami getta, a nawet mapy z jego wojenną topografią. Były one dla mnie nadrzędnym źródłem wiedzy.

[ZK] Jakie emocje towarzyszyły Pani podczas premiery powieści?

[NT] Do wydania książki i jej wejścia na rynek podchodziłam od początku z pewny dystansem, choć skłamałabym twierdząc, że się nie cieszyłam. Nie popadałam jednak w skrajny entuzjazm ani nie odpalałam fajerwerków. Co roku na rynku pojawiają się dziesiątki tysięcy nowych tytułów i zdaję sobie sprawę, że ciężko jest się wybić z tego morza książek, nawet z tak dużym wsparciem promocyjnym ze strony wydawnictwa, z jakim ja się spotkałam.

[ZK] Która z kobiet: Izabela czy Teresa, jest Pani bliższa i z którą się Pani utożsamia?

[NT] Nie utożsamiam się z żadną z nich. Dla mnie to po prostu bohaterki mojej powieści, którym nadałam określone cechy. Myślę jednak o nich jak o osobach przyjaznych, serdecznych i wartościowych, z którymi w prawdziwym życiu mogłabym się bez problemu zaprzyjaźnić.

[ZK] Czy zamysł skomponowania przez Jakuba walca od początku był głównym wątkiem?

[NT] Tak, od początku chciałam oprzeć powieść o jakąś kompozycję. Z walcem po raz pierwszy spotykamy się na balu w czerwcu 1939 – wówczas utwór „Dla Izabeli” nie został jeszcze skomponowany. Nie podałam jego tytułu, ponieważ chciałam, by każdy, kto czyta książkę, mógł usłyszeć w głowie swój ulubiony walc. Kompozycja „Dla Izabeli” pojawia się kilka lat później, jest prezentem urodzinowym od Jakuba, jako że muzyka jest jedyną rzeczą, którą może jej wówczas podarować. I ponownie – dla każdego może to być inny utwór. Chciałam, by czytelnik czytając powieść słyszał w głowie muzykę, która jego zdaniem pasowałaby do książki.

[ZK] Nie sposób o to zapytać: Jak długo trwał proces tworzenia powieści? Od jego pomysłu do momentu chwycenia książki w dłoni.

[NT] Samą książkę napisałam w kilka miesięcy. Następnie pozwoliłam jej przez dwa czy trzy miesiące „odpocząć”, przeczytałam ją po raz drugi i wówczas rozesłałam do wydawnictw. Od momentu podpisania umowy do jej wejścia na rynek minął niemal rok.

[ZK] Na Lubimyczytac.pl „Walc dla Izabeli” notuje obecnie ocenę 8,8*. Świetny wynik! Czy spodziewała się Pani tak miłego przyjęcia powieści przez czytelników?

[NT] Przyznam, że po cichu na nie liczyłam, choć jestem świadoma tego, że nie jest to książka dla każdego i nie każdemu przypadnie do gustu. Mogę jedynie wyrazić nadzieję, że powieść znajdzie swoich czytelników i trafi do szerokiego grona odbiorców. Jestem ciekawa wszystkich opinii.

[ZK] Nie ukrywam, że czytając powieść „Walc dla Izabeli”, często miałam łzy w oczach. Czy liczyła się Pani z taką reakcją czytelników?

[NT] Książki z reguły powinny nam dostarczać jakichś emocji, jeśli tak nie jest nie czyta się po prostu dobrze. Chciałam więc, by także „Walc dla Izabeli” niósł ze sobą pewien ładunek emocjonalny, by czytelnik nie przeszedł obojętnie wobec losów moich bohaterów i by zechciał podarować im nie tylko swój czas, ale także serce i myśli. Osobiście najdłużej wspominam książki, przy których sama płakałam lub głośno się śmiałam, które trzymały mnie w napięciu, o których myślałam także w przerwach od lektury. Pragnęłam więc, by także moja powieść potrafiła wywołać podobne reakcje u czytelników.

[ZK] Kto Panią inspiruje do pracy twórczej?

[NT] Nie mam takiej określonej osoby. Inspiruje mnie absolutnie wszystko, co mnie otacza. Czasami mam wrażenie, że niektóre rzeczy chłonę jak gąbka. Słyszę jakąś melodię i widzę scenę pasującą do mojej powieści, innym razem widzę słoneczniki posadzone wzdłuż drogi i myślę, że taką scenerię chciałabym przedstawić.

[ZK] Czy jest jakiś pisarz, który szczególnie wywarł na Pani wrażenie i po którego książki sięga Pani najchętniej?

[NT] Mam kilka ulubionych książek, takich jak „Przeminęło z wiatrem”, „Wichrowe wzgórza” czy cykl Zafona „Cmentarz Zapomnianych Książek”. Ponadto lubię klasykę literatury, dzieła Gabriela Garcii Marqueza, Ericha Marii Remarque’a czy Jane Austen. Czytam także współczesnych pisarzy, sięgam po nowości. Unikam zdecydowanie literatury typu new adults czy erotyków, choć nie twierdzę, że takie książki nie mają racji bytu. Dla każdego co innego.

[ZK] Co oprócz pisania książek, daje Pani radość życia?

[Natalia Thiel] Przede wszystkim rodzina. To jej poświęcam najwięcej czasu, serca i energii. Wieczorami oprócz czytania lubię także obejrzeć dobry film.

[ZK] Czy ma Pani jakiś autorytet? Jeśli tak, to kto nim jest?

[NT] Autorytet to bardzo duże słowo i wolę się nim nie posługiwać. Nie za bardzo też wierzę w autorytety. Wierzę w dobro, bezinteresowność, życzliwość, szczerość – te cechy są moimi autorytetami, nie ludzie.

[ZK] Ulubiony cytat?

[NT] Jest ich wiele i ciężko coś wybrać. Bardzo lubię jednak ten:

Życie jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz co ci się trafi

[ZK] Kiedy możemy się spodziewać kolejnej powieści? Czy będzie to również powieść historyczna, czy coś w zupełnie innych gatunku literackim?

[NT] Pracuję od dłuższego czasu nad kolejną powieścią, jednak ciężko mi określić, kiedy uda się ją skończyć. Mogę zdradzić, że będzie nawiązywać do XX-lecia międzywojennego, a także do losów Pomorzan po wkroczeniu wojsk niemieckich i aneksie tych terenów do Rzeszy. Tym jednak razem poznamy tę historię z perspektywy mężczyzny, nie kobiety.

[ZK] Jakimi wartościami kieruje się Pani w życiu?

[NT] Mogłabym wiele tego wymieniać, lecz jak się nad tym zastanowić, chciałabym przede wszystkim być takim człowiekiem, by moi bliscy wiedzieli i czuli, że bardzo ich kocham, i że zawsze mogą na mnie liczyć.

[ZK] Który moment w pracy twórczej jest najtrudniejszy?

[NT] Wygospodarowanie czasu na pisanie jest dla mnie zdecydowanie największym wyzwaniem. A oprócz tego dodałabym jeszcze moment, w którym stwierdzam, że muszę dokonać jakiś dużych zmian na materiale, który już mam, np. wykluczyć istniejącą postać, mocno wpisaną w fabułę lub dodać nowego bohatera.

[ZK] Czego życzyłaby Pani sobie w nadchodzącym czasie?

[NT] Będę banalna, ale przede wszystkim zdrowia. Dla siebie i dla mojej rodziny. No i może jeszcze słońca, bo mi go trochę było mało w tym roku.

Fot. Natalia Thiel
Grafika: Zaczytany Książkoholik



Dodaj komentarz


Czytaj także

Zwyczajna kobieta, Anna Płowiec, zaczytanyksiazkoholik.pl

Anna Płowiec, „Zwyczajna kobieta”

Bohaterka tak normalna, że podążamy za nią całym sercem, angażując się w jej świat, który przez swą zwyczajność jest nam bliski. To opowieść o projekcjach, w jakie ubieramy codzienność. O uczuciach, które od zawsze towarzyszą związkom. Nie ma tu niespodziewanego spadku po bogatym krewnym, nie ma ucieczki na wieś, nie ma tajemniczego listu zmieniającego losy świata. Są za to codzienne emocje i rozterki, takie jak zachwianie zaufania do partnera, brak samoakceptacji, podejrzliwość


Dobry okres dla księgarni internetowych

Pandemia i przymusowa izolacja sprzyjały czytelnictwu. Polacy kupili w tym okresie zdecydowanie więcej książek niż zwykle.