Wywiad - Mateusz Kasprzyk - Zaczytanyksiazkoholik.pl

Co według Mateusza Kasprzyka decyduje o sukcesie?


Mateusz Kasprzyk, autor powieści „Magią i odwagą” zdradza nam, dlaczego postanowił wydać książkę jako self-publisher – co jest plusem, a co minusem wydawania w ten sposób powieści, jakie zwierzę ma w domu autor, czy, skąd pomysł na książkę właśnie dla grupy wiekowej 10+? To i wiele więcej przeczytacie w poniższym wywiadzie. Życzę przyjemnej lektury.


[Zaczytany Książkoholik] Kiedy i w jakich okolicznościach narodziła się Pana pasja do pisania książek?
[Mateusz Kasprzyk] Trudno mi powiedzieć dokładnie, to było ze mną właściwie odkąd pamiętam. Pierwsze „książki” tworzyłem już w przedszkolu z pomocą rodziców, potem przez wiele lat pisałem do szuflady, nie dzieląc się tym ze światem. Zawsze sprawiało mi to dużą przyjemność, zwłaszcza etap koncepcyjny tj. budowanie świata, rozpisywanie fabuły i kreowanie bohaterów. Przyszedł jednak taki moment, że na jakiś czas odłożyłem swoje pasje i marzenia, i po prostu przestałem pisać. Zanurzyłem się w codzienności, którą zaczęły wypełniać kolejne obowiązki i chociaż życiowo czułem się spełniony, to czegoś mi brakowało. W końcu potrzeba twórcza wezbrała na tyle, że wróciłem do pisania, które skutecznie wypełniło lukę w moim życiu. I tak oto powstało „Magią i odwagą”.

[ZK] Dlaczego „Magią i odwagą” wydał Pan jako self-publisher?
[MK] Już w czasie pracy nad tekstem wiedziałem, że jest to coś, z czym chcę się podzielić ze światem. Zacząłem więc równolegle wgłębiać się w rynek wydawniczy w Polsce, zrobiłem dokładny research, podczas którego trafiłem na różne publikacje i wypowiedzi dotyczące self-publishingu. Ten trop doprowadził mnie m. in. do Mateusza Rogalskiego, który ostatecznie przekonał mnie do wybrania tej ścieżki.
Zaważyły aspekty twórcze, to znaczy przede wszystkim możliwość wpływu na każdy, choćby najmniejszy detal książki, od kształtu fabuły po grubość papieru.
Jak również względy praktyczne – jako samowydawca mam pełnię praw do swojego dzieła. Oraz ekonomiczne – bo chociaż w tym modelu to twórca na początku łoży swoje pieniądze na wydanie, to później większość przychodów ze sprzedaży trafia właśnie do niego.
W przypadku self-publisherów największym problemem jest natomiast skala – nie mamy takich zasięgów i środków na promocje jak wydawnictwa, przez co nasze książki są mniej znane (co nie znaczy, że gorsze).

[ZK] W jaki sposób chciałby być Pan postrzegany przez swoich Czytelników?
[MK] Nie tyle chodzi mi o mnie, co o historię, którą stworzyłem. Chciałbym być postrzegany jako autor książki, która trafiła zarówno w gusta, jak i serca. A kiedy moi czytelnicy (ci młodsi) dorosną, to chciałbym, żeby mogli powiedzieć, że „Magią i odwagą” była i wciąż jest jedną z ich ulubionych.

CO DECYDUJE O SUKCESIE?
Zaznaczę tylko, że dla każdego z nas „sukces” może znaczyć coś innego. Na przykład dla mnie było to już napisanie i wydanie swojej wymarzonej książki, kolejny to konieczność jej dodruku w 2 miesiące po premierze, itd. Pomimo tego, że każdy może postrzegać sukces inaczej, to niezmienna jest receptura:
Trafiony pomysł, szczypta talentu i posiadanie możliwości działania – to baza. A cała reszta to już upór, wytrwałość i konsekwencja.

CO MOTYWUJE PANA DO DZIAŁANIA?
Pisarsko są to reakcje i docierający do mnie bardzo pozytywny odzew od osób, które przeczytały moją książkę. Cały czas powiększa się grono czytelników, którzy czekają na kontynuację tej historii i to motywuje mnie najbardziej.

FILM, KTÓRY WYWARŁ NA PANU NAJWIĘKSZE WRAŻENIE TO…
Cała trylogia „Władcy Pierścieni” P. Jacksona.

JAKĄ KSIĄŻKĘ Z DOTYCHCZAS PRZECZYTANYCH MOŻE PAN POLECIĆ?
Polecić mogę ich oczywiście sporo, zależy, kto czego szuka. Jednak niektóre są dla mnie wyjątkowe. Na przykład bardzo ważna jest dla mnie „Wyspa Skarbów” R. L. Stevensona – gdy byłem chłopcem, porwała mnie bez reszty.

CO CENI PAN W LUDZIACH?
Cenię ludzi porządnych.

CZY POSIADA PAN AUTORYTET?
Gdybym miał wskazać literacko to najbardziej J. R. R. Tolkien, a życiowo autorytetem jest dla mnie mój ojciec.

JEŚLI ZWIERZAK W DOMU, TO JAKI?
Chwilowo jedynie porcelanowy smok na półce.

MIEJSCE, KTÓRE CHĘTNIE ODWIEDZIŁBY PAN PO RAZ KOLEJNY, TO…
Dolina Chochołowska w Tatrach i rejony Wołowca.

KULTURA, W JAKIEJ POSTACI?
Klasycznie: książka, film, muzyka.

W CZYM ZATRACA SIĘ PAN BEZ RESZTY?
Jest to zdecydowanie pisanie.

GDYBY ODWAŻYŁBY SIĘ PAN ZROBIĆ JEDNĄ ZWARIOWANĄ RZECZ W ŻYCIU, CO BY TO BYŁO?
Wydałbym samodzielnie książkę. A nie, czekaj…

JAKĄ UMIEJĘTNOŚĆ CHCIAŁBY PAN OPANOWAĆ DO PERFEKCJI?
Swobodne rozciąganie doby.

W CZASIE WOLNYM …
Odpoczywam, spędzam czas z rodziną, wpadam na kolejne pomysły.

[ZK] Nie ma dnia, abym w Internecie nie trafiła na publikację dotyczącą nielegalnego udostępniania audiobooków, e-booków, książek – co Pan o tym sądzi?
[MK] Uważam, że zamierzone wykorzystywanie cudzej pracy i własności intelektualnej (bez zgody twórcy) to złodziejstwo w czystej postaci. Amen.

[ZK] Jakie odczucia towarzyszyły Panu z chwilą postawienia ostatniej kropki w książce? Jak długo trał „proces twórczy” nad książką „Magią i odwagą”.
[MK] Zrobiłem co mogłem, żeby to, co napisałem, miało jak najlepszą formę i dopiero wtedy z czystym sumieniem przekazałem tekst do następnych etapów wydawniczych: redakcji, korekty itd. Ale w przypadku samowydawcy sprawa się na tym nie kończy, ponieważ musimy skoordynować cały proces wydawniczy, tak żeby dostarczyć czytelnikowi książkę o jak najwyższej jakości.

Dlatego prawdziwą satysfakcję i poczucie zakończenia projektu odczułem dopiero trzymając w ręku wydruk próbny. To było niesamowite zwieńczenie żmudnej pracy. Pojawiła się łezka w oku, a do mojej świadomości dotarło, że oto właśnie spełnia się dziecięce marzenie.

[ZK] Skąd pomysł na książkę właśnie dla grupy wiekowej 10+?
[MK] Po sobie wiem, że w tym wieku można się jeszcze szczerze zachwycić jakąś historią, jeśli tylko przypadnie nam ona do gustu. A ja bardzo chciałbym, żeby „Magią i odwagą” była właśnie taką historią (mam nadzieję, że również dla moich dzieci, gdy już trochę podrosną).
Myślę, że mój styl pisania, fabuła czy baśniowość stworzonego przeze mnie świata, to wszystko jako całość doskonale pasuje właśnie do takiego przedziału wiekowego potencjalnego czytelnika.
Ten wiek jest oczywiście oszacowany na zasadzie plus/minus, bowiem życie pokazuje, że książkę czytają również (już trochę oczytani) młodsi czytelnicy, ale też i starsi (w tym dorośli, których po prostu nie zniechęcają „lżejsze” historie).

[ZK] Które z Pana osiągnięć twórczych dało Panu największą satysfakcję i dlaczego?
[MK] Co prawda mam za sobą kilka pomniejszych konkursów literackich, w których albo zdobywałem wyróżnienia, albo nawet zdarzyło się wygrać, ale to napisanie i wydanie „Magią i odwagą” jest moim największym osiągnięciem twórczym. Oprócz czystej satysfakcji z wykonanego dzieła, dało mi przede wszystkim poczucie zdefiniowania siebie jako pisarza. To był brakujący element mojej osobowości, który udało mi się odzyskać.

[ZK] Czego w życiu się Pan najbardziej boi?
[MK] Oficjalnie to niczego.

[ZK] Co oprócz szeroko rozumianego pisania, daje Panu radość życia?
[MK] Z pisaniem to prawda, jest czymś, co mnie napędza. A poza tym, to na pewno rodzina. Przespałem już w życiu wiele etapów, ale tego (w którym jestem teraz) nie zamierzam.

[ZK] Czego mogę Panu życzyć?
[MK] Ekranizacji (ale porządnej!)

Fot. Mateusz Kasprzyk
Grafika: Zaczytany Książkoholik


Dodaj komentarz


Czytaj także

Marzena Hryniszak wywiad

Jak wśród czytelników przyjęła się debiutancka powieść Marzeny Hryniszak?

5 kwietnia na rynku wydawniczym ukazała się debiutancka powieść Marzeny Hryniszak pt. „Nie twój interes”. Jak książka została przyjęta przez czytelników, który moment w pracy twórczej był dla debiutantki najtrudniejszy? Z wywiadu możemy dowiedzieć się również tego, kiedy możemy się spodziewać kolejnej powieści spod pióra Pani Marzeny.


Ze snu, Maya M. Lancewicz, zaczytanyksiazkoholik.pl

Maya M. Lancewicz ze swoją debiutancką powieścią – „Ze snu…”

Bohaterką powieści jest niewidoma Lavinia Monetti. Dziewczyna co noc czuje dotyk nieznajomego, jego ręce wędrują po jej ciele, doprowadzając ją do szału. Mężczyzna nie odzywa się, czuje jedynie jego oddech i dotyk. I tutaj pojawia się pytanie? Czy ów mężczyzna istnieje, czy to tylko wytwór jej wyobraźni?