Justyna Mietlicka - WYWIAD

Co motywuje Justynę Mietlicką do działania?


Chciałam Was zaprosić na rozmowę z Justyną Mietlicką, autorką m.in. wydanej niespełna dwa miesiące temu powieści „Maestro”. Autorka zdradza jaką, najbardziej niesamowitą rzecz udaje jej się zrobić w ciągu dnia, co chciałaby opanować do perfekcji czy to, jaką opinię na temat swojej pierwszej powieści usłyszała zanim, wysłała plik do Wydawcy. Zapraszam do lektury.


[Zaczytany Książkoholik] Kiedy i w jakich okolicznościach narodziła się Pani pasja do pisania książek?

[Justyna Mietlicka] Nie mam pojęcia, kiedy narodziła się moja pasja do pisania książek, ale wiem mniej więcej, kiedy zaczęłam lubić czytać książki. Jak tylko posiadłam tę umiejętność, czytałam zachłannie wszystko, co wpadło mi w ręce, a wpadały różne rzeczy, niektóre zdecydowanie za wcześnie.

[ZK] Książka „Maestro” posiada sporo informacji z dziedziny muzyki. Jak wyglądał research?

[JM] Research to ulubiony etap mojej pracy, pewnie dlatego, że polega przede wszystkim na czytaniu. Interesuje mnie sztuka i o niej piszę, ale niektóre dziedziny, na przykład muzyka wymagają szczególnego rodzaju kompetencji, których ja nie posiadam. Jedna z bohaterek „Maestra” jest genialną pianistką i musiałam mieć pewność, że nie popełnię błędów. Uważałam, że to konieczne, żeby skonsultować niektóre fragmenty z zawodowym pianistą. Jestem przekonana, że książka na tym zyskała, a ja czułam się dzięki temu bezpieczniej.

[ZK] Jakimi wartościami kieruje się Pani w życiu? Być może podsiada Pani cytat, który stanowi źródło wsparcia?

[JM] Cytaty i sentencje są piękne, zgrabne i kuszące, ale moimi najlepszymi nauczycielami są osoby, które spotykam. Mam wrażenie, że każda z nich jest w moim życiu po to, żebym mogła się dowiedzieć czegoś więcej o ludziach, a przede wszystkim o sobie. W kuchni, na kredowej tablicy mam takie hasło: „Plan na dzisiaj: wstaję, robię niesamowite rzeczy, idę spać”. Zwykle najbardziej niesamowitą rzeczą, jaką udaje mi się w ciągu dnia zrobić, jest podwójne espresso.

[ZK] Czy emocje towarzyszące przy premierach poszczególnych książek różnią się od siebie?

[JM] Emocji dotyczących premiery„Mistrala” nie pamiętam. Na pewno największe były wtedy, kiedy dotarł mail z wydawnictwa z propozycją wydania tej książki. Jeśli chodzi o „Maestra”, to on zdecydowanie różni się od mojej debiutanckiej powieści. Inna historia narzuciła mi inną formę, opowiadam ją zupełnie inaczej. Byłam bardzo ciekawa, jak na tę książkę zareagują czytelnicy. Oni są najważniejsi.

[ZK] Czy powodem osadzenia akcji w powieści „Maestro” w Poznaniu i jego okolicach było to, iż sama Pani tutaj mieszka?

[JM] Dokładnie tak było. To była zupełnie spontaniczna decyzja, co w moim przypadku nie jest wcale takie oczywiste.

[ZK] Jak wspomina Pani dni premier swoich książek?

[JM] Nie jestem osobą, która żyje wspomnieniami. Inna sprawa, że nie potrafię świętować, zatem nie rozwijam przed sobą czerwonego dywanu i nie otwieram szampana. Pewnie po prostu zrobiłam sobie kawę, usiadłam przy biurku i pracowałam nad kolejną historią.


· CO DECYDUJE O SUKCESIE?
Jak tylko się dowiem, podzielę się tą wiedzą, ale ja jestem raczej ekspertem od porażek!
· CO MOTYWUJE PANIĄ DO DZIAŁANIA?
Niektórych motywuje wstyd. Innych nagrody. Mnie nagrody. Na razie sama je sobie przyznaję.
· FILM, KTÓRY WYWARŁ NA PANI NAJWIĘKSZE WRAŻENIE TO…
Pierwszy film obejrzany na kasecie VHS – „Niekończąca się opowieść”. Dzisiaj pamiętam już tylko latającego psa i gadające głazy.
· JAKĄ KSIĄŻKĘ Z DOTYCHCZAS PRZECZYTANYCH MOŻE PANI POLECIĆ?
Każdą, nawet taką, której jeszcze nie przeczytałam. Po prostu polecam czytanie.
· NAJBLIŻSZY URLOP SPĘDZĘ…
Zastanawiając się dlaczego wszyscy zaplanowali urlop tylko nie ja.
· CO CENI PANI W LUDZIACH?
Nie mam dużych oczekiwań, zresztą polecam to podejście. Wystarczy, że nie są nudni.
· NIEZAPOMNIANE MIEJSCE?
Każde, w którym dotychczas byłam. Zaniki pamięci jeszcze mnie nie dotyczą.
· KULTURA, W JAKIEJ POSTACI?
Na surowo, w panierce, grillowana, zapiekana, duszona. Jestem wiecznie głodna. Pożeram wszystko. Kultura nigdy się nie przeje.
· JAKĄ UMIEJĘTNOŚĆ CHCIAŁABY PANI OPANOWAĆ DO PERFEKCJI?
Teleportację.
· W CZASIE WOLNYM …
Mam wyrzuty sumienia, że nic nie robię.


[ZK] Czy pisanie książek to Pani sposób na życie?

[JM] Codziennie staram się, żeby tak było. Wydaje mi się jednak, że pisanie książek to bardziej ucieczka przed życiem, niż sposób na nie. Czytając książki prowadzimy w pewnym sensie alternatywne życie. A kiedy się je pisze, to alternatywne życie jest jeszcze bardziej intensywne.

[ZK] Jak sobie Pani radzi z ewentualną krytyką?

[JM] Potrafię ocenić swoją pracę i jestem dla siebie bardzo surowa. To nie jest coś, co warto naśladować, ale takie podejście ma jedną zaletę, prawdopodobnie nikt nigdy nie skrytykuje mojej pracy bardziej niż ja sama. Jednak za każdym razem staram się napisać tekst najlepiej jak umiem. Dlatego, kiedy książka jest już wydana pozostaje mi trzymać za nią kciuki i wierzyć, że sobie poradzi.

[ZK] Który moment w pisaniu powieści jest dla Pani najtrudniejszy?

[JM] Kiedy zaczynam pisać pierwszy draft, powtarzam sobie: „Musisz to przetrwać, z drugą wersją pójdzie ci łatwiej”. A później siadam do drugiej wersji i zwykle już na początku myślę: „O nie, przecież to jest najgorsza część!”, więc znów sobie powtarzam: „Musisz to przetrwać, pisanie trzeciej, to będzie już tylko zabawa”. W końcu jakoś udaje mi się dotrwać do tej trzeciej wersji, zaczynam…i tak dalej i tak dalej.

[ZK] Kto był pierwszym czytelnikiem pierwszej Pani powieści? Jaką opinię wówczas Pani usłyszała?

[JM] Kiedy uznałam, że tekst jest gotowy i może zostać rzucony na pożarcie, wysłałam plik do swojej przyjaciółki. A ona po kilku dniach odpowiedziała, że jej się podobała, czyli dokładnie tak jak tego oczekiwałam.To była misternie przemyślana strategia.

[ZK] Teraz „Maestro”. Czego możemy wyczekiwać w najbliższym czasie?

[JM] Za każdym razem, kiedy słyszę to pytanie, kusi mnie, żeby zacząć promować kolejną książę. Ale chyba jednak tym razem także będę trzymać się swojej zasady. Nigdy nie mówię o tym, nad czym aktualnie pracuję. Jestem przekonana, że to zniszczyłoby mi całą frajdę.

[ZK] Czego życzyłaby Pani sobie w nadchodzącym czasie?

[JM] Żeby COVID, inflacja i zima przestały istnieć.

[ZK] Dziękuję za rozmowę.
[JM] Dziękuję.

Fot. Justyna Mietlicka
Grafika: Zaczytany Książkoholik


Koneser muzyki klasycznej – „Maestro” autorstwa Justyny Mietlickiej



Dodaj komentarz


Czytaj także

Bezwład

Debiut literacki Jessicy Barry – „Bezwład”

Kiedy życie jest kłamstwem, a prawda może zabić! Katastrofa lotnicza to dopiero początek walki o życie. Debiutancka powieść Jessiki Barry wciąga już od pierwszego zdania. Powieść z gatunki thrillera, trzymająca w napięciu do samego końca, pełna tajemnicy, intryg oraz niespodziewanych zwrotów akcji.


pierdolamento, Kasia Mruklik-Iglińska, zaczytanyksiazkoholik.pl

Kasia Mruklik-Iglińska, „#pierdolamento”

Życie Kasi to istne pierdolamento. Jeśli chcesz wiedzieć, co to znaczy, po prostu weź tę książkę do ręki i czytaj. Absurd goni absurd. Na szczęście w sytuacjach, gdy nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać, nasza bohaterka wybiera to pierwsze. I Ty ubawisz się do łez. Zobacz, jak wygląda (nie)zwykłe życie (nie)typowej kobiety, zmagającej się z (nie)codziennymi sprawami. Praca, dom, mąż, a nawet dziecko – w drodze – to… pikuś. Byle nie dać sobie wejść na głowę, bo w niej też… pierdolamento.