3600 gramów szczęścia

Wyczekiwane macierzyństwo w książce pt. „3600 gramów szczęścia” Eweliny Gierasimiuk-Merty


Zapiski Matki Polki spod pióra Eweliny Gierasimiuk-Merty.

Już od jakiegoś czasu wyczekiwałam książki „3600 gramów szczęścia”. Opis okładkowy zachęcił mnie na tyle, aby chwycić książkę w dłoń i zatracić się w lekturze. Ale czy spełniła ona moje oczekiwania?

Ewelina za każdym razem, kiedy zachodziła w ciążę, błagała i zaklinała swoje łono, aby tylko udało jej się ją donosić. Niestety los nie był dla niej łaskawy. Wystawiał ją na próbę. Strata pierwszego dziecka … potem drugiego … Pracowała w szkole jako nauczycielka języka angielskiego. To nie ma tutaj znaczenia, bo w życiu nie liczy się to, na jakim stanowisku się pracuje, bo jeśli los chce z nas zakpić, to zrobi to, bez wyjątku.

Trudno jest pojąć, dlaczego kobieta, która tyle, co straciła swoje dziecko, jest umieszczana w jednej sali szpitalnej czy naprzeciwko z kobietami, które czekają na rozwiązanie lub tyle, co urodziły i przebywają w niej ze swoimi noworodkami. Czy naprawdę nie liczy się to, co taka kobieta właśnie przeszła, a widok, który jest jej serwowany, na pewno nie ułatwia podniesienia się po traumie.

Udało się, Ewelina zaszła w kolejną ciążę. Robiła, co mogła, aby tym razem donosić i urodzić upragnione maleństwo. Kupili z mężem własne mieszkanie – całe czterdzieści sześć metrów kwadratowych. I tutaj również los nie ułatwił im życia. Okazało się, że mieszkanie nad nimi było osiedlową meliną, patologiczna rodzina z jednej strony a discomuł z drugiej.

Sukces! Miłoszek pojawił się na świecie, waga trzy sześćset, pięćdziesiąt cztery centymetry długości, 10 punktów w stali Apgar. Radości i wzruszeń było co niemiara.

Miłoszek dorastał a mamusia i tatuś starali się wychowywać go tak, aby wyrósł na porządnego człowieka. Jakie zasady wprowadzili w życie? Nadeszły czasy ciągłego NIE: myjemy ząbki – nie, ubieramy się – nie, wstajemy – nie. I tak cały dzień. Miłością Miłoszka okazały się … piłki. Różnej wielkości: plażowe, golfowe, tenisowe, ręczne, kauczukowe. Zbyt mocne przywiązanie matki do syna – doradzono, aby chłopiec przeszedł pod skrzydła ojca. Co to miało na celu? Jak Ewelina zaczęła postrzegać siebie jako trzydziestopięcioletnią kobietę, matkę i żonę? Co zaczęła robić, aby poczuć się lepiej? Poczuć się lepiej w swoim ciele?

Pan Pierdziołka spadł ze stołka,
złamał nogę o podłogę.
Olaboga – moja noga!
Kupcie trumnę, bo ja umrę!
Jeszcze trumna nie kupiona, a już noga wygojona.

Praca zbiorowa, Pan Pierdziołka spadł ze stołka. Powtarzanki i śpiewanki, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Warszawa 2012.

– Chciałbym być już dorosły jak tata.
– A po co chciałbyś być już dorosły?
– Bo bym wyciągał listy ze skrzynki i leżał na boczku, tak, jak tata.

Podsumowując: książka „3600 gramów szczęścia” Eweliny Gierasimiuk-Merty, to jej wspomnienia. Wspomnienia związane z długo wyczekiwanym dzieckiem. Pisarka nie jest odosobniona w swoich cierpieniach, tego typu sytuacje (np. opisywany problem z donoszeniem ciąży) spotykają bardzo dużo kobiet. Czytając książkę, nie sposób nie uronić łzy. Autorka zapraszam nas do swojego świata, świata cierpienia, straty, łez czy doczekanego macierzyństwa, trudu wychowywania syna, ale jednocześnie radości z tym związanej. Książkę autorstwa Eweliny Gierasimiuk-Merty polecam każdemu, nie tylko kobietom!



Tytuł: 3600 gramów szczęścia
Autor: Ewelina Gierasimiuk-Merta
Wydawnictwo: Novae Resa
Data wydania: 03-08-2020
Ilość stron: 244
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena okładowa: 29,99 zł



Dodaj komentarz


Czytaj także

Rozmowa z Marcinem Margielewskim

Rozmowa z Marcinem Margielewskim

Premiera ostatniej książki Pana Marcina miała miejsce zaledwie 19 maja br. – „Tajemnice hoteli Dubaju”. Jak wyglądały prace nad nią? W jakich okolicznościach zrodził się pomysł na pierwszą, wydaną w 2019 r. książkę? Dlaczego raczej nie podejmie się wydania tytułu o innym regionie świata oraz kiedy możemy spodziewać się Jego kolejnej książki? Zapraszam na wywiad!


O hultajach, wiedźmach i wszetecznicach. Szkice z obyczajów XVII i XVIII wieku

„O hultajach, wiedźmach i wszetecznicach. Szkice z obyczajów XVII i XVIII wieku”, Bohdan Baranowski

„Dobrze, że nie żyjemy w tamtym ponurym okresie ciemnoty i zacofania” – te słowa profesora Bohdana Baranowskiego odpowiednio określają opisywane w książce wydarzenia i przedstawianych ludzi. Wiek XVII i XVIII w Polsce to czas, gdy za niegroźne z pozoru pomówienie