Ratunku Wymyśliłam męża-Katarzyna Kowalewska-zaczytanyksiazkoholik.pl

W sam raz po ciężkim dniu – „Ratunku! Wymyśliłam męża” Katarzyny Kowalewskiej


„Ratunku! Wymyśliłam męża” Katarzyny Kowalewskiej do idealna propozycja dla wszystkich wielbicielek „Miss agent”, „Bridget Jones” i wszelkich perypetii z gatunku komedii romantycznych.

Bohaterką powieści jest Flora, a dokładniej mówiąc Florencja. Jej mama uparła się, że nowo narodzona córka musi być świadectwem miłości do Włoch, a że urzędnik nie zgodził się nadać dziecku na imię Toskania, padło na Florencja – kwitnący, pomyślny i jednocześnie nazwa stolicy Toskanii. Florencja marzy o napisaniu wielkiej powieści obyczajowej, która przyniesie jej sławę. Będzie natchnieniem dla polskich czytelniczek, będzie wyznaczała trendy, styl, dodawać odwagi. Mąż Bartek nie pochwala jej zamiłowania do pisarstwa. Twierdzi, że pisanie nie przyniesie jej sławy i nie może rezygnować z pracy na etacie. Znając nastawienie swojego męża, postanawia pisać w ukryciu, aby nie wystawiać się na kpiny z jego strony. Kochali się, ale byli zgoła odmiennymi charakterami.

Kiedy Florencja wmawiała mężowi, że po pracy udziela się towarzysko w Warszawie, nie do końca jej wierzył. Mógł jej uwierzyć, gdyby jej nie znał, wiedział, że żona to odludek, który ucieka w książki. Miał swoje domysły co do żony. I nie dotyczyły one tego, że byłaby zdolna do przyprawiania mu rogów. Flora nie była typem seksbomby:

Koński śmiech, tyczkowata figura, deska z tyłu i z przodu, kamuflaż w postaci workowatych bluzek … Bartek kochał ją taką, jaka była.

A Florencja swój czas po pracy spędza tylko albo aż w klubie książki z garstką przyjaciół.

… Cycki takie, jakby chciały rosnąć, a nie mogły, brak talii, brak tyłka, jakiś prostokąt ciała z wystającymi rękami, nogami i głową. Gdyby koło mnie stała ławka, można by nas pomylić.

Co do moich odczuć po przeczytaniu tej książki … Spodobał mi się zabieg książki w książce. Czytając, poznajemy twórczość Florencji, ale co najważniejsze tak naprawdę dowiadujemy się tego, o czym młoda kobieta marzy – o idealnym mężu i małżeństwie. Autorka obnaża nam to, z czym zmaga się sporo młodych małżeństw, w tym nasi bohaterowie – z brakiem komunikacji w związku. Mogłoby się wydawać, że jest to coś błahego, że jak w ogóle można nie potrafić ze sobą rozmawiać. Otóż można. Jest to dość nagminne w dzisiejszych czasach. Na pierwszy rzut oka małżeństwo wydaje się idealne, a tak naprawdę każdy siedzi sam ze swoimi przemyśleniami, nie dzieli się swoimi problemami z drugą stroną. „Ratunku! Wymyśliłam męża” skrywa w sobie coś więcej. Pod płaszczykiem komedii schowane są poważniejsze sprawy, takie, które często bagatelizujemy w naszych związkach, przemilczamy. Do tej pory nie miałam okazji poznać twórczości Katarzyny Kowalewskiej. Miło się zaskoczyłam tym, jak bardzo realistyczne autorka wykreowała postaci. Każdy z nas w swoim otoczeniu zapewne ma taką Florę, Bartka czy Dżastinę. Ja znam, chociażby dziewczynę, która z opisu wygląda jak Flora 1:1. Florencja i Bartek z biegiem czasu zatracili dawnych siebie. Takich siebie, którzy się rozumieli i wzajemnie pociągali. Czy uda im się odzyskać to, co stracili? Czy ponownie będą umieć ze sobą się komunikować? Co spowodowało, że każdy z nich zamknął się w swoim świecie? Jeśli jesteście ciekawi, jaki wpływ na Florę mają jej potajemne spotkania w klubie książki, jak ciekawe osobowości tam poznała, to, kim są dla niej Barnaba oraz Felicja czy co im siedziało tyle lat w głębi duszy i raniło od środka – zachęcam do lektury.

Tytuł: Ratunku! Wymyśliłam męża
Autor: Katarzyna Kowalewska
Gatunek: literatura obyczajowa, komedia
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 31-05-2022
Ilość stron: 296
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Cena rynkowa: 42,90 zł


Dodaj komentarz


Czytaj także

Skazane na poniewierkę, Diney Costeloe, zaczytanyksiazkoholik.pl

Diney Costeloe, „Skazane na poniewierkę”

Wojna się skończyła, ale koszmar nadal trwa… Rita Stevens ma dziewięć lat, a jej siostrzyczka Rosie zaledwie pięć, gdy ich matka, wdowa po lotniku poległym w czasie II wojny światowej, wychodzi ponownie za mąż. Jej nowy partner okazuje się tyranem, który tylko szuka okazji, by pozbyć się pasierbic. Pod wpływem presji kobieta decyduje się oddać dziewczynki do sierocińca – nie jest jednak świadoma, że dokumenty, które podpisała, pozostawiają placówce całkowitą swobodę decydowania o losie jej córek.


W cieniu Babiej Góry, Irena Małysa, zaczytanyksiazkoholik.pl

Irena Małysa, „W cieniu Babiej Góry”

Baśka Zajda, policjantka zmęczona życiem i jego trudami, wraca z Krakowa w rodzinne strony. Chociaż wszyscy mówią, że wyrzucili ją z policji wojewódzkiej, to sama zainteresowana nie chce o tym rozmawiać. Ścigają ją demony, które ma nadzieję zgubić w urokliwej Zawoi. Zwłaszcza że jej najlepsza przyjaciółka Iza, córka lokalnego posła, niedługo bierze ślub. Z tej okazji w towarzystwie innych kobiet wspinają się na Babią Górę, aby po raz ostatni się zabawić.