Samanta Louis

Samanta Louis


Czy są tutaj fani Samanty Louis? Dzisiaj możecie poznać ją bliżej bo własnoręcznie przygotowała swoją „prezentację”. Zapraszam do lektury.

Samanta Louis – to mój pseudonim artystyczny. Prywatnie jestem mamą dwójki dzieci w wieku przedszkolnym. Mieszkam w Poznaniu od urodzenia, czyli już 28 lat. Uwielbiam podróże, zwłaszcza nocą, a na wakacje z przyjemnością wybieram się nad nasze polskie morze. Jestem raczej z tych, którzy lubią leniuchować na urlopie, więc nie po drodze mi z górami , aczkolwiek mogłabym spędzić w górach święta Bożego Narodzenia, właściwie to moje małe marzenie. Swoją przygodę z tworzeniem powieści rozpoczęłam ponad dwa lata temu. To był okres, kiedy zaczęłam chłonąć świat literatury i pochłaniałam książki Colleen Hoover, którymi byłam wręcz oczarowana. W trzeciej części „Hopeless” autorka napisała, żeby nie odkładać realizacji marzeń na później, ani nie bać się ich realizować. Wzięłam sobie te słowa głęboko do serca i postanowiłam, że napiszę własną książkę, Colleen Hoover w jakiś sposób stała się od tamtej pory moją mentorką, ponieważ długo nosiłam się z myślą, czy zacząć pisać. Wydawało mi się wtedy, że nigdy nie będę w stanie napisać tak dobrej, pełnej emocji powieści. Czułam się zmotywowana i po czterech miesiącach postawiłam ostatnią kropkę. Pierwsza książka, jaką napisałam – i została wydana – jest „Chłopak, który pokazał mi, jak żyć”. Inspiracją do jej napisania był film o meksykańsko-amerykańskiej wokalistce Selenie. W rolę filmowej Seleny wcieliła się Jennifer Lopez. W dzieciństwie bardzo lubiłam ten film, jak i piosenki oryginalne w wykonaniu Seleny. Powieść – mój debiut – premierę miała 30.04.2018 r. Kolejna książka ukazała się 10.12.2018 roku pt. „Zła miłość” i opowiada o losach Cassie i Deana, jest to gatunek New Adult. Jednak zanim doszło do wydania mojego debiutu, musiałam ciężko pracować, by tekst nadawał się do wydania. Uczyłam się od podstaw, brałam krytykę do serca i uparcie szlifowałam warsztat. W 2017 roku wydanie książki nie było tak łatwe, jak dzisiaj. Kilkanaście wydawnictw mi odmówiło, byłam pewna, że nie zrealizuję marzenia do końca i odpuściłam. Zaczęłam pisać kolejne teksty, szukałam wskazówek w internecie, na wattpad, gdzie użytkownicy wyrażali szczere opinie, dzięki czemu wiedziałam, co muszę poprawić. W 2018 roku, krótko po tym, jak po raz któryś skończyłam redakcję książki, znajoma zaproponowała mi pomoc. Wysłała mój tekst do wydawnictwa internetowego, zajmującego się wydawaniem głównie książek w formacie e-book. I tylko tyle. Nie miała wpływu na decyzję redakcji. Pojawiło się dla mnie światełko w tunelu, po kilku tygodniach dostałam odpowiedź, że chętnie wydadzą moją książkę. Machina ruszyła z kopyta dopiero przy trzeciej powieści „Breaking rules. Gra rozpoczęta” kiedy to wydawnictwo odezwało się do mnie w sprawie wydania „Syna mafii”. Książki napisanej do końca jeszcze nie miałam, więc zaproponowałam tekst powieści „Jedynie Układ”, polskiej wersji „Breaking rules”, zaznaczając, że jestem w trakcie zmieniania realiów. Po dwóch tygodniach nieustannych prac nad tekstem, odesłałam go do wydawnictwa. Przy drugiej książce także miałam wesoło, bo wymagała wiele pracy, ciągle coś było nie tak z okładką, redaktor kręciła nosem. Śmieję się dzisiaj, że przy każdej książce wisi nade mną pech, bo w ostatniej chwili lub już po wydaniu okazuje się, że coś zostało przeoczone i trzeba to poprawić. Mówi się, że do trzech razy sztuka – obiecałam sobie, że moja trzecia książka otworzy mi drzwi do świata literatury albo je zamknie. Breaking rules jako trzecia powieść została dobrze przyjęta, więc wychodzi na to, że mi się udało, przechodzę dalej. Mam również nadzieję, że na tej trzeciej powieści mój „pech” z błędami się skończy i kolejna książka ukaże się bez żadnych komplikacji.
W pierwszym kwartale 2020 roku pojawię się w księgarniach z powieścią „Syn mafii” – mrocznym romansem mafijnym.



Dodaj komentarz


Czytaj także

Brudna sprawa

Robert Dugoni ze swoją najnowszą książką – „Brudna sprawa”

D’Andre, 12-letni, afroamerykański zawodnik koszykówki zostaje śmiertelnie potrącony przez samochód. W trakcie dochodzenia okazuje się, że samochód, który potrącił chłopca, należy do wojskowego. Mężczyzna nie przyznaje się do winy, ale dowody świadczą o niej. Co gorsze dowody w sprawie giną i tym samym podejrzany zostaje zwolniony z aresztu. Pani detektyw stawia sobie jako najważniejszy cel – rozwiązanie tej zagadki.


Sprawa Niny Frank

Nadrabiam zaległości książkowe – „Sprawa Niny Frank” Katarzyny Bondy

Z racji tego, iż uwielbiam powieści kryminalno-policyjno-dochodzeniowo-śledczo-… i co tam jeszcze tylko sięgnęłam po „Sprawę Niny Frank”, która otwiera cykl Katarzyna Bonda, gdzie pierwsze skrzypce gra psycholog śledczy Hubert Meyer, tworzący profile psychologiczne zabójców.