Gdyby drzewa mogły mówić - kulisy powstania debiutanckiej powieści Huberta Malka

„Gdyby drzewa mogły mówić” – kulisy powstania debiutanckiej powieści Huberta Malka


Hubert Malek, autor książki „Gdyby drzewa mogły mówić”, opowiada o swojej pasji do pisania, inspiracjach związanych z pracą leśnika i trudnościach, jakie napotkał podczas tworzenia swojej pierwszej powieści. Zdradza również, dlaczego wybrał zawód pilarza dla głównego bohatera oraz jak duże znaczenie ma dla niego las jako źródło inspiracji. Malek dzieli się także swoimi refleksjami na temat krytyki, przyszłych planów oraz tego, co naprawdę dla niego liczy się w życiu. To spotkanie z pisarzem, który odważnie wkracza w świat literatury, z pewnością zainteresuje każdego czytelnika, który pokochał leśny świat „Gdyby drzewa mogły mówić” albo dopiero przymierza się do przeczytania tej powieści. Życzę przyjemnej lektury.


[Zaczytany Książkoholik] Jak zaczęła się Pana przygoda z pisaniem? Czy od zawsze wiedział Pan, że chce napisać książkę?
[Hubert Malek] Przez wiele lat myślałem o napisaniu czegoś. Jako nastolatek pisałem trochę tekstów rapowych. Miałem kilka prób napisania dłuższego tekstu, które zakończyły się po paru stronach. Żadnej historii nie mogłem jednak doprowadzić ku końcowi. „Gdyby drzewa mogły mówić” dokończyłem chyba dlatego, że są to absolutnie moje klimaty – zima, las.

[ZK] Jak doszło do powstania pomysłu na napisanie książki „Gdyby drzewa mogły mówić”?
[HM] Jeśli mam być szczery to nie miałem żadnego pomysłu. Inspiracje przychodziły na bieżąco. Pewnego dnia, będąc w pracy, popatrzyłem na las dookoła i napisałem na podstawie tego, co widzę opis młodego lasu za domem głównego bohatera. Tych opisów lasu znalazło się w tekście sporo (dla niektórych aż za dużo ;)) Dopiero po tym zacząłem tworzyć jakąś fabułę. Wtedy jeszcze nie myślałem, że to będzie pełnoprawna książka. Widziałem to jako krótkie opowiadanie co najwyżej.

[ZK] Co było inspiracją do stworzenia postaci głównego bohatera, Sławka? Dlaczego wybrał Pan dla niego zawód pilarza?
[HM] Inspiracją dla profesji Sławka była moja praca, a zarazem zainteresowanie. Sam pracuję w lesie, może nie jako pilarz, ale mam dla tego fachu wiele szacunku i podziwiam ludzi, którzy wykonują ten ciężki i niebezpieczny zawód. Jeśli chodzi o jego osobowość, można powiedzieć, że inspiracją byli zwykli ludzie. Nie przerysowani i wyidealizowani, lecz tacy z mnóstwem wad i przywar.

[ZK] Jak długo trwał proces zbierania materiałów/research (praca pilarza, informacje dot. drzew) do powieści „Gdyby drzewa mogły mówić”?
[HM] Jak już wcześniej pisałem, z zamiłowania jestem leśnikiem i również pracuję w lesie. Nie musiałem więc szukać tych informacji.

[ZK] Czy w trakcie pisania powieści napotkał Pan na jakieś trudności lub wyzwania? Jak sobie z nimi Pan poradził?
[HM] Tak, kilka razy po prostu nie wiedziałem co dalej pisać. Musiałem zrobić sobie przerwę i nabrać dystansu. Miewałem też momenty, gdy przychodził jakiś super pomysł, ale musiałem zmienić wcześniejszy fragment, żeby dopasować całość. Później zaczynało to tracić ciągłość historii, pojawiały się błędy logiczne i dużo czasu zajmowało prostowanie tego. Bardzo nie lubię czytać tego, co napisałem, a często musiałem wracać do treści.

[ZK] W jaki sposób chciałby być Pan postrzegany przez swoich Czytelników?
[HM] Chciałbym być postrzegany jako ktoś, kto pisze dobre, prawdziwe książki.

[ZK] Jakie były Pana nadzieje i oczekiwania co do reakcji czytelników na tę książkę? Jakie przemyślenia lub uczucia chciałby Pan, żeby zostawili oni po jej przeczytaniu?
[HM] Miałem nadzieje, że książka się po prostu spodoba. Odbiór książki jest z reguły pozytywny, ale gdybym mógł drugi raz napisał bym to lepiej 🙂 Cieszę się z opinii, że ta książka jest prawdziwa i ma realistyczne postacie. To chciałem osiągnąć.

[ZK] Nie ma dnia, abym w Internecie nie trafiła na publikację dotyczącą nielegalnego udostępniania audiobooków, e-booków, książek – co Pan o tym sądzi?
[HM] Temat jest na tyle złożony, że ciężko w kilku zdaniach o tym opowiedzieć. Jest to po prostu krzywdzące dla twórców. Obecnie dostęp do legalnej literatury wydaje mi się łatwy i tani (szczególnie w postaci e-booków).

[ZK] Czy ma Pan jakiś ulubiony cytat lub motto, który inspiruje Pana w trakcie pisania?
[HM] Nie będę oszukiwał – nie mam. Jestem prostym człowiekiem, nie kieruje się w życiu żadnymi górnolotnymi ideami. Nie inspiruje mnie żaden cytat czy motto.

[ZK] Wcześniej czy później, każdy pisarz spotyka się z hejtem czy krytyką swojej twórczości. Czy miał już Pan takie doświadczenia? Jeśli tak, to, jak sobie z nimi radzi/poradził?
[HM] Nie mam problemu z konstruktywną krytyką, wręcz zawsze za nią dziękuję, bez tego nie wiedziałbym, nad czym pracować. Miałem jednak jedną nieprzychylną recenzję, którą szczególnie zapamiętałem. Napisała ją pewna instagramerka. Przede wszystkim zawarte w niej były spoilery, psujące potencjalnym czytelnikom całą pozycję. Dla mnie to niedopuszczalne. Swojej krytyki nie poparła niczym poza tym, że denerwowały ją postacie. Poza tym uważam, że jeśli już ktoś bierze się za pisanie opinii, powinien chociaż poprawnie podać nazwisko autora i tytuł. Tak więc dla mnie to w pewnym sensie był zwykły hejt.

[ZK] Jakie książki, autorzy lub inne źródła stanowią dla Pana inspirację literacką?
[HM] Największą inspiracją do napisania tej powieści był po prostu las. Jeśli chodzi o pisarzy, którymi mógłbym się inspirować to na pewno Edward Kopczyński. Innymi źródłami jest muzyka. Tutaj największą inspiracją są teksty Kaczmarskiego. Chciałbym kiedyś napisać coś na jego poziomie, choć obawiam się, że to niedościgniony wzór.

[ZK] Jak duże znaczenie ma tytuł i okładka książki?
[HM] Bardzo duże, sam często w bibliotece lub księgarni wybieram książki na podstawie okładki. Później dopiero czytam tytuł, autora i opis. Uważam też, że ogromne znaczenie ma dobre zakwalifikowanie do gatunku. U mnie niestety się to nie udało. Jest to słaby kryminał, ale w miarę dobra powieść obyczajowa i właśnie w tym gatunku powinna być zakwalifikowana.

[ZK] Co oprócz szeroko rozumianego pisania, daje Panu radość życia?
[HM] Moja rodzina i praca.

[ZK] Czego w życiu się najbardziej Pan boi?
[HM] Utraty motywacji do działania.

[ZK] Czego życzyłby Pan sobie w nadchodzącym czasie?
[HM] Życzyłbym sobie znaleźć więcej czasu na napisanie drugiej powieści i żeby miała co najmniej tak dobre opinie, jak pierwsza.

Fot. Hubert Malek
Grafika: Zaczytany Książkoholik


Dodaj komentarz


Czytaj także

Grzechy ojców-Agnieszxka Miela-zaczytanyksiazkoholik.pl-blog

To rozbudza fantazję! – „Grzechy ojców” autorstwa Agnieszki Mieli

„Gdy mrok domaga się ofiar, nie szukaj schronienia w cieniu.” „Grzechy ojców” są kontynuacją powieści „Śmiech diabła” z serii „Dzieci Starych Bogów”. „Śmiechu diabła” nie miałam okazji przeczytać, natomiast znając zarys, postanowiłam zabrać się za tom drugi, czyli „Grzechy ojców”. W ostatnim czasie czytałam sporo literatury z gatunku fantastyki, stąd też Agnieszce


Blog ksiązkowy - Czy przeszłość da o sobie zapomnieć - Przeszłość. Dolina marzeń - Katarzyna Grochowska

Czy przeszłość da o sobie zapomnieć? – „Przeszłość. Dolina marzeń”, Katarzyna Grochowska

„Przeszłość” stanowi zakończenie poruszającej sagi, która rozpoczęła się od „Nadziei” i kontynuowała w „Odwecie”. Katarzyna Grochowska, znana z umiejętności tworzenia wielowątkowych historii o ludzkich losach, w ostatnim tomie skupia się na dalszych losach głównych bohaterów, Nadii i Jake’a,