Zaginiony arabski książę - Marcin Margielewski - zaczytanyksiazkoholik.pl

Marcin Margielewski ze swoją najnowszą pozycją pt. „Zaginiony arabski książę”


Marcin Margielewski jest autorem kilkunastu książek o tematyce kultury arabskiej i islamu. Często pytany jest, skąd bierze inspiracje do swoich książek i jak sam przyznaje po wydaniu „Jak podrywają szejkowie”, zaczęły do niego docierać informacje o historiach wartych opisania. Podczas pracy nad „Kłamstwami arabskich szejków” dotarła do jego uszu historia o zaginionym arabskim księciu. Miał tyle szczęście, że otrzymał kontakt do osoby, która była jego matką, wie o nim dużo, ale niestety nie to, co się z nim stało. Młodzi książęta często znikali z uwagi na uwarunkowania polityczne, jednak to zniknięcie było inne, gdyż nie miało z polityką nic wspólnego.

Saudyjscy mężowie decydują o losie swoich żon, a narzędziem ich władzy często stają się dzieci.

Ze słyszenia znamy sporo historii, niestety docierają one do nas dopiero wtedy, kiedy są naznaczone krwią i to kobiet. Margielewski przytacza w książce również kilka takich przykładów, o których świat milczał, gdzie nikt nie pomagał kobietom, a ich mężowie dążyli bez skrupułów, by one nie otrzymały opieki nad swoimi dziećmi. Były im wręcz wyrywane siłom. Desperacja i brak pomocy doprowadziła te kobiety na skraj życia. Okrutny mechanizm, którego nawet nie są w stanie pokonać nasze europejskie sądy. Nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, jak daleko sięga władza rodziny królewskiej. Często jesteśmy dla takich kobiet wręcz surowi, bo przecież łatwo przewidzieć, że coś takiego może spotkać, wychodząc za Araba. Oceniamy, jakby w naszym kraju nie było przemocy, rozwodów, czy walki o dzieci. Miłość zawsze daje nadzieję na miłość i szczęście, nikt nie zakłada, że za chwilę weźmie rozwód i zacznie się ze współmałżonkiem nienawidzić. Tam problem jest w prawie, które od czasów rzymskich opowiada się za jedną ze stron, która wykorzystuje swoją przewagę.

Bohaterką „Zaginionego arabskiego książęcia” jest Emily, Francuzka mieszkająca w Wielkiej Brytanii. To właśnie tutaj poznała Badra, swojego przyszłego męża. O tym, że jest saudyjskim księciem, dowiedziała się podczas kolacji ze swoimi rodzicami, kiedy to jej się oświadczył. Wesele było jak z bajki, jednak kobieta szybko zaczęła zauważać, że jej mąż we własnym kraju jest inny niż jak byli w Wielkiej Brytanii, czy we Francji. Usłyszała tylko jedną odpowiedź, że tak starał się szanować ich obyczaje, a tutaj ona ma szanować ich i nie podlega to dyskusji. Mieli lepsze i gorsze dni. Fala nieszczęścia spadła, kiedy to Emily urodziła dziecko z wadą genetyczną, która w Arabii Saudyjskiej jest bardzo rzadko: około dwudziestu przypadków na dziesięć tysięcy urodzeń. Na ile te dane są prawdziwe, pozostawia wiele do życzenia. Chcąc ukarać żonę za urodzenie chorego dziecka, zsyła ją do Dar Al Reaya, gdzie trafiają z reguły młode dziewczyny, które w jakiś sposób sprzeniewierzyły się woli swoich opiekunów. Ten ośrodek, nie ma być jednak karą, ale szansą na sprowadzenie na dobrą drogę. Tak się tylko mówi. Nie trafiają tam z wyroku sądu, tylko na życzenie prawnego opiekuna, czyli męża, brata, ojca… To, jakie praktyki tam się stosuje, jak mało pensjonariuszek opuszcza mury tak zwanego domu opieki, jest tematem tabu. Te, co wychodzą, nie chcą o tym rozmawiać. Dla ich opiekunów liczy się tylko to, że będą teraz posłuszne.

Marcin Margielewski przytacza nam kilka postaci. Poznajemy dość dobrze siostrę Badra, która jest kolorową osobą, jeśli tak mogę powiedzieć o arabskiej księżniczce żyjącej w Arabi Saudyjskiej. Dziewczyna pokazuje czarne, ale też białe strony tego kraju zachowując się i żyjąc zgodnie z nakazami. Na pozór. Autor nie ominął również przytoczenia rodziców Badra, dzięki ich historii wiemy skąd u niego tyle różnych, skrajnych emocji. Które w wielu krajach byłyby diagnozowane i leczone. Ale nie w Arabii Saudyjskiej, zwłaszcza u księcia. Emily jawiła się w moich oczach trochę na naiwną osobę. Mając już pewną wiedzę na temat tego, co kobietom wolno, a czego nie, przyjmując religię męża, nie potrafiła wpłynąć na przyjaciółki, które przyjechały z Wielkiej Brytanii, że ich wyskok na imprezę może zakończyć się źle, jeśli nie dla wszystkich, to dla niej jako księżniczki może mieć negatywne skutki. I niestety takie były. Przyjaciółki nie wykazały się również zrozumieniem. Językowo książkę czyta się dobrze, nie należy do grubych, więc w jeden lub wieczory możemy zapoznać się z historią na jej kartach. Czytając, nietrudno przewidzieć jak opowieść może się zakończyć, miłość, sielanka i obrót o sto osiemdziesiąt stopni. Zagadką jednak cały czas było to i nadal jest, gdzie się podział arabski książę, jak to wszystko przeżyła jego matka, w kim znalazła wówczas oparcie. Autor również w tej książce zadbał o to, aby fachowo przybliżyć nam prawo, religię i koneksje rodziny królewskiej. Jeśli lubicie zaczytywać się w literaturze na temat kultury arabskiej i islamu, to polecam Wam tę książkę, jak również inne Marcina Margielewskiego.

Tytuł: Zaginiony arabski książę
Autor: Marcin Margielewski
Gatunek: literatura piękna
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Data wydania: 10-01-2023
Ilość stron: 340
Oprawa: miękka
Cena rynkowa: 43,00 zł


Dodaj komentarz


Czytaj także

Pocałunki w Paryżu, Catherine Rider, zaczytanyksiazkoholik.pl

Literatura młodzieżowa – „Pocałunki w Paryżu”, Catherine Rider

Autorka obok książki „Pocałunki w Paryżu” w tym samym dniu wydała również „Pocałunki w Londynie”. Rok temu światło dzienne ujrzała powieść „Pocałunki w Nowym Jorku”. Catherine Rider zachęca nas do zakochania się w przedświątecznym Paryżu.


Przeznaczenie ma twoje imię, Katarzyna Grabowska, zaczytanyksiazkoholik.pl

„Przeznaczenie ma twoje imię”, Katarzyna Grabowska

Jak zakończy się historia miłosna Weroniki, jedynej spadkobierczyni fortuny Floriana Skarbierskiego, i Jusufa, syryjskiego uchodźcy? Dzieliło ich wszystko: kultura, religia, status społeczny. Dość dramatyczne spotkanie przed laty zaważyło na dalszych losach tej dwójki. Gorące uczucie wybuchło nagle, jednak nie przeszło ciężkiej próby, na którą je wystawiono. Cena, jaką Weronika musiała zapłacić za chwilę zapomnienia, okazała się bardzo wysoka