Rafał Lewandowski - wywiad - zaczytanyksiazkoholik.pl

O doskonałości i akceptacji – wywiad z Rafałem Lewandowskim Autorem „Sylwetki doskonałej”


Czy idealne piękno może stać się przekleństwem? W najnowszej książce Rafała Lewandowskiego pt. „Sylwetka doskonała” spotykamy Ninę Rudzką, młodą kobietę o urodzie, której wielu zazdrości, oraz Urszulę Czyż, komisarz zmagającą się z presją społeczną dotyczącą wyglądu. Lewandowski zręcznie balansuje między wątkami kryminalnymi a psychologicznymi, ukazując, że doskonałość i akceptacja mają wiele odcieni. W rozmowie Autor zdradza, co zainspirowało go do stworzenia tych postaci, jakie wyzwania napotkał podczas pisania oraz jakie przesłania chciał przekazać czytelnikom. Zapraszam do lektury rozmowy o dążeniu do akceptacji w świecie, gdzie pozory często mylą.


[Zaczytany Książkoholik] Co zainspirowało Pana do stworzenia postaci Niny, kobiety idealnej, oraz Urszuli Czyż, komisarz zmagającej się z presją społeczną dotyczącą wyglądu?
[Rafał Lewandowski] Bohaterki te zostały stworzone przeze mnie na zasadzie kontrastu. Przedstawienie ich właśnie w ten sposób pozwoliło mi pokazać, że zarówno codzienne życie pięknej kobiety nie jest nieustającą sielanką, jak i to, że te mniej urodziwe też mogą czymś zaimponować innym i zyskać ich uznanie. Nina Rudzka i Urszula Czyż to zresztą dwie najważniejsze postacie kobiece „Sylwetki doskonałej” – ofiara morderstwa i policjantka prowadząca śledztwo w tej sprawie. Należy jednak podkreślić, że pomimo zupełnie odmiennego wyglądu, jest coś je łączy, mianowicie na poważnie podchodziły do wykonywania swoich zawodowych obowiązków. Mimo to jedna, ta młodsza i ładniejsza, cieszyła się sympatią otoczenia, a ta druga, starsza i mniej atrakcyjna, niekoniecznie. Czy jednak wpływ na to miała wyłącznie aparycja każdej z nich, czy może również decydowały o tym cechy ich charakteru i sposób, w jaki traktowały innych ludzi? Odpowiedź na to pytanie czytelnicy znajdą w mojej książce. Co ciekawe, spośród opinii, które do mnie dotarły, bardzo wiele czytelniczek utożsamia się z postacią pięknej Niny Rudzkiej, a jak na razie jeszcze nikt nie przyznał się (przynajmniej nie wprost), że bliżej mu do nieatrakcyjnej komisarz Urszuli Czyż. Nie, żeby mnie to jakoś specjalnie zaskoczyło…

[ZK] Temat doskonałości odgrywa kluczową rolę w Pana książce. Jakie były Pana główne przemyślenia i inspiracje dotyczące presji społecznej związanej z perfekcją?
[RL] Powiedziałbym raczej, że kluczową rolę w tej książce odgrywa temat akceptacji niż samej doskonałości, ale fakt, poniekąd to się ze sobą wiąże. Zwykle otoczenie wymusza na nas pewien sposób postępowania, często inni wymagają od nas perfekcji w każdej dziedzinie życia, przy czym niekoniecznie wymagają jej od siebie samych. To ciekawe, bo zwykle nie mamy problemu z tym, by wytykać innym wszelkie niedociągnięcia, ale gdy ktoś wytyka je nam, to już zaczyna nam to przeszkadzać.

[ZK] Co skłoniło Pana do osadzenia akcji w siłowni?
[RL] W zasadzie miejscem akcji tej powieści jest klub fitness, a nie tylko typowa siłownia, choć w praktyce zwykle jest to połączone. Uznałem, że taki klub, w którym dba się o sylwetkę, idealnie nadaje się do książki, której motywem przewodnim jest akceptacja. Ponadto wybór takiego miejsca dawał mi spore możliwości fabularne. W końcu gdzie indziej mogłaby się spotkać grupa wcześniej obcych sobie dorosłych ludzi, których nie łączy wiek, status społeczny czy wykonywany zawód? Teoretycznie wszędzie, w sklepie, kawiarni, na koncercie, ale w żadnym z tych miejsc nie nawiązaliby ze sobą relacji, przynajmniej nie grupowej. A takie zajęcia sportowe sprawiają, że pomiędzy ludźmi wytwarza się jednak pewien rodzaj więzi. Może niezbyt silnej, lecz osoby, z którymi regularnie ćwiczymy, w końcu stają się naszymi znajomymi. To istotne w przypadku kryminału, bo wszelkie interakcje pomiędzy ludźmi mogą budzić też wiele napięć. Poza tym statystycznie rzadko zdarza się, by mordercą był ktoś zupełnie obcy.

[ZK] Jakie wyzwania napotkał Pan przy tworzeniu tak realistycznych i wielowymiarowych postaci? Czy któreś z nich są wzorowane na prawdziwych osobach?
[RL] Wyzwaniem na pewno była liczba tych postaci. Zależało mi na tym, żeby każda z nich miała swoją historię, najlepiej nawiązującą do głównego motywu książki, czyli akceptacji, ale też w jakimś stopniu łączącą się z samą intrygą kryminalną. Nieco więcej pracy musiałem włożyć też w opis przeszłości najstarszych bohaterów. Jeśli jakaś scena rozgrywała się w czasie, kiedy mnie jeszcze nie było na świecie, musiałem bardzo uważać. Chociażby na to, by nie użyć słów, które wówczas jeszcze nie funkcjonowały w codziennym języku. Mogłoby się wydawać, że pewną trudność może stanowić fakt, że zdecydowana większość bohaterów „Sylwetki doskonałej” to kobiety, ale nie w tym przypadku. Tak się jakoś składa, że jeśli chodzi o znajomych, to mam więcej koleżanek niż kolegów, a ponadto jestem uważnym słuchaczem, więc wiele tematów, które można by uznać typowo za kobiece, też nie jest mi obcych. Myślę, że fragmenty powieści pisane z kobiecej perspektywy napisałem nie gorzej niż byłaby to w stanie zrobić niejedna autorka. Zabrzmiało to trochę nieskromnie, ale trudno. Co do wzorowania się na prawdziwych osobach, to nie można powiedzieć, żeby jakaś postać z mojej powieści stanowiła w stu procentach odniesienie do jakiegoś konkretnego znanego mi człowieka. Nieliczni bohaterowie to raczej zlepek poszczególnych cech realnych osób, w tym mnie samego, większość to jednak postacie całkowicie fikcyjne.

[ZK] W „Sylwetce doskonałej” zręcznie łączy Pan wątki kryminalne z psychologicznymi. Jakie były najtrudniejsze aspekty tej kombinacji podczas pisania książki?
[RL] Akurat łączenie tych wątków nie było specjalnie trudne, gdyż one siłą rzeczy wzajemnie się przenikają. Każda zbrodnia ma jakiś powód, jakieś psychologiczne uzasadnienie, więc nie można przy pisaniu kryminału nie uwzględniać także tego aspektu. Jeśli zaś chodzi o wątki psychologiczne niezwiązane bezpośrednio z intrygą kryminalną, to największym wyzwaniem była ich mnogość i dość spora różnorodność. Do tego bardzo zależało mi na przedstawieniu ich w wiarygodny sposób, tak by wielu czytelników mogło bez problemu utożsamić się z poszczególnymi bohaterami „Sylwetki doskonałej”, poczuć, że w pewnym stopniu to także opowieść o nich samych.

[ZK] W książce porusza Pan temat dążenia do uznania i akceptacji. Jakie są Pana refleksje na temat wpływu mediów społecznościowych i celebrytów na współczesne standardy piękna i doskonałości?
[RL] Mimo że w mojej powieści pojawia się także temat mediów społecznościowych, to jednak sam nie jestem ich wielkim zwolennikiem. Co prawda mam konta w najpopularniejszych tego typu serwisach, ale służą mi one głównie do promowania mojej twórczości, raczej nie zdradzam na Facebooku czy Instagramie szczegółów ze swojego prywatnego życia. Nie obserwuję też stron celebrytów, więc to, co jest tam pokazywane, w żadnym stopniu nie wpływa na moje postrzeganie rzeczywistości. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszyscy podchodzą do tego w taki sposób, i prezentowanie w mediach społecznościowych samych doskonałych sylwetek czy nieskazitelnie wyretuszowanych twarzy może negatywnie odbijać się na samoocenie niektórych użytkowników tych serwisów, zwłaszcza tych młodszych. Nie spędzam zbyt wiele czasu na przeglądaniu treści zamieszczanych w mediach społecznościowych, więc tak naprawdę nie wiem zbyt dużo na temat kreowanych tam standardów piękna. Ale to, co czasem mimowolnie zobaczę w telewizji, chociażby zapowiedzi różnych programów rozrywkowych, teoretycznie o miłości, to niezbyt mi się to podoba. Nie widzę nic pięknego w powiększonych do nienaturalnych rozmiarów ustach, sztucznych biustach, tyłkach czy ponaciąganych twarzach, po których nie widać żadnych emocji. Wydaje mi się, że te programy mają wywołać w nas wrażenie, że to jest właśnie ten współczesny kanon piękna, a prezentowane tam osoby, to jedne z najatrakcyjniejszych ludzi w kraju, ale osobiście się z tym nie zgadzam. Na co dzień bowiem, chociażby na mieście czy w pracy, widuję kobiety, które w mojej opinii wyglądają zdecydowanie korzystniej niż uczestniczki takich programów.

[ZK] Jakie przesłanie chciał Pan przekazać czytelnikom poprzez historię przedstawioną w „Sylwetce doskonałej”?
[RL] To jest tak wielowątkowa powieść, że myślę, iż każdy czytelnik będzie mógł wyciągnąć z niej jakieś przesłanie dla siebie. Jednak myśl przewodnia, która towarzyszyła mi podczas pisania tej książki, była taka, że nie warto dążyć do akceptacji za wszelką cenę. Warto też pamiętać, że aby zostać zaakceptowanym przez innych, najpierw trzeba zaakceptować siebie. Z tym że ta „akceptacja siebie” nie może oznaczać, że będziemy podchodzić do siebie w zupełnie bezkrytyczny sposób. Zawsze warto starać się być coraz lepszym, dbać o siebie, zarówno o swój wygląd, jak i o swoje zdrowie, ale nawet w tej dbałości należy zachować rozsądek i umiar.

[ZK] Czy ma Pan w planach kolejne książki, które będą poruszały podobne tematy? Czego mogą spodziewać się czytelnicy w przyszłości?
[RL] Nie wiem, kiedy i czy w ogóle ukaże się moja następna książka, więc w tej chwili trudno mi powiedzieć, o czym będzie. Możliwe jednak, że będzie zupełnie inna od „Sylwetki doskonałej”, i to pod każdym względem. Na razie raczej nie planuję poruszać podobnych tematów, choć nie wykluczam, że kiedyś skupię się na jakimś problemie, który został wspomniany w „Sylwetce doskonałej”, ale nie odgrywał w niej kluczowej roli.

[ZK] Czy Pana osobiste doświadczenia miały wpływ na fabułę książki? Jakie elementy historii są dla Pana osobiście najważniejsze?
[RL] Moje doświadczenia raczej nie miały większego wpływu na fabułę, choć tak jak już wcześniej wspominałem, wiele z postaci przedstawionych w tej książce, ma coś ze mnie. Chociażby Melania Porębska, która szuka pomysłu na siebie, podejmuje wiele prób zmienienia czegoś w swoim życiu, naprawdę się stara, ale nie przynosi to spodziewanych efektów, co z kolei prowadzi do pewnego rodzaju frustracji. Myślę, że jednym z najważniejszych elementów tej historii jest to, jak często usiłujemy spełniać cudze oczekiwania, robimy lub mówimy coś wbrew sobie, byleby tylko przypodobać się innym, zyskać ich akceptację.

[ZK] Jakie reakcje i opinie czytelników na temat „Sylwetki doskonałej” najbardziej Pana zaskoczyły lub ucieszyły?
[RL] To, że tę książkę bardzo szybko się czyta. To jednocześnie mnie zaskoczyło, bo to jednak gruba powieść, na pewno nie na jeden wieczór, i ucieszyło, bo świadczy to o tym, że jest dobrze napisana. Przynajmniej ja tak to interpretuję.

[ZK] Czy mógłby Pan opisać swój proces twórczy? Jak wyglądała praca nad „Sylwetką doskonałą” od pomysłu do finalnej wersji książki?
[RL] Pracę nad każdą powieścią zaczynam od przygotowania planu wydarzeń – najpierw ramowego, uwzględniającego najważniejsze aspekty danej historii, a potem szczegółowego, już na kilkaset punktów, które następnie przyporządkowuję do poszczególnych przyszłych rozdziałów. W przypadku „Sylwetki doskonałej” ten etap trwał kilka miesięcy. Może się wydawać, że to długo, ale warto poświęcić na to czas, bo im lepiej będzie przygotowany taki konspekt, tym sprawniej będzie później przebiegać samo pisanie. Akurat ta powieść jest dość obszerna, więc pisałem ją aż dwa lata. Przez następnych kilka miesięcy dopracowywałem tekst we własnym zakresie, a potem to już standardowy proces wydawniczy: redakcja, skład, korekta, projekt okładki i tak dalej.

[ZK] Jakie są Pana ulubione książki i autorzy, które miały wpływ na Pana pisarstwo? Czy są jakieś konkretne dzieła, które szczególnie Pana inspirują?
[RL] Nie mam jednej ulubionej książki, przeczytałem ich tak wiele, że nie potrafiłbym chyba nawet ograniczyć się do wybrania najlepszej dziesiątki. Do grona moich ulubionych autorów należą Jo Nesbø, Harlan Coben, Håkan Nesser i Camilla Låckberg, ale tak naprawdę mógłby tu wymienić jeszcze mnóstwo nazwisk. Z polskich na pewno Olga Rudnicka, Wojciech Chmielarz, Katarzyna Puzyńska czy Zygmunt Miłoszewski. Trudno mi ocenić, na ile ich twórczość miała wpływ na moje pisanie, jakiś na pewno, ale przy pracy raczej nie inspiruję się cudzymi powieściami.

[ZK] Wcześniej czy później, każdy pisarz spotyka się z hejtem czy krytyką swojej twórczości. Czy miał już Pan takie doświadczenia? Jeśli tak, to, jak sobie Pan z tym radzi/poradził?
[RL] Publikując cokolwiek, zawsze należy liczyć się z faktem, że zostanie to poddane ocenie, także krytycznej. Trzeba być na to przygotowanym. W kwestii radzenia sobie z tym, to wszystko zależy od rodzaju tej krytyki. Jeśli na przykład jakaś recenzentka wspomni w swojej opinii o słabszych punktach książki, to nie wzbudza to we mnie negatywnych emocji. Wręcz przeciwnie, jest to dla mnie bardzo cenna informacja, którą będę mógł wykorzystać w przyszłości, żeby następna książka była jeszcze lepsza. Jeśli chodzi o typowy hejt, to raczej były to jednostkowe przypadki (jednak bycie niezbyt popularnym autorem ma też swoje plusy).

[ZK] Czego w życiu się najbardziej Pan boi?
[RL] Boję się różnych rzeczy, ale ostatnio najbardziej niepokoi mnie sytuacja geopolityczna na świecie.

[ZK] Czego życzyłby sobie Pan w nadchodzącym czasie?
[RL] Tego, żeby „Sylwetka doskonała” zyskała jak największy rozgłos. Poświęciłem temu projektowi kilka lat, nie chciałbym, żeby w zalewie innych kryminałów ta powieść przeszła niezauważona. Zwłaszcza że jest to książka, która powinna zadowolić nie tylko miłośników typowych kryminałów, w końcu poruszam w niej też wiele ważnych tematów.

Fot. Rafał Lewandowski
Grafika: Zaczytany Książkoholik


Dodaj komentarz


Czytaj także

Życie za szczyt. Polacy w Himalajach i Karakorum, Rachela Berkowska, zaczytanyksiazkoholik.pl

Rachela Berkowska, „Życie za szczyt. Polacy w Himalajach i Karakorum”

Ruszając na wyprawy w Himalaje i Karakorum godzili się na wyrzeczenia, zimno, głód, chorobę wysokościową, ale przecież nikt z nich nie myślał o ostatecznym. O tym, że zapuszczając się w strefę śmierci, może już z niej nie wróci. Rachela Berkowska pośród rodzin, najbliższych i członków tragicznych wypraw szuka odpowiedzi na pytania, które pozostają tajemnicą gór.


odsumowanie czytelnicze - czerwiec 2022

Podsumowanie czytelnicze – czerwiec 2022

Mogłoby się wydawać, że kilka dni temu publikowałam podsumowanie maja a mamy już 3 lipca! W artykule znajdziecie spis zrecenzowanych w czerwcu książek. Czy któraś z pozycji wpadła Wam szczególnie w oko?. „Telewizja to tylko zastępcza rozrywka dla mózgu, kto nie czyta, ten właściwie nie potrzebuje już głowy, nie mówiąc oczywiście o wyobraźni i fantazji.” – Billie Joe