Krąg, Monika Tyczyńska, zaczytanyksiazkoholik.pl

„Krąg”, Monika Tyczyńska


Mateusz Pater wraca w rodzinne strony. Na miejscu dowiaduje się o tajemniczym zaginięciu dawnego przyjaciela. Rozpoczynając poszukiwania, natrafia na wzmiankę o organizacji, na której czele stoi wpływowy i bardzo niebezpieczny człowiek. Gdy jego krewny zostaje postrzelony, już wie, że ma do czynienia z ludźmi, którzy nie cofną się przed niczym. Zastraszenia, skorumpowanie, znikanie niewygodnych świadków – to codzienność sennego miasteczka, w którym nikt nie chce niczego wyjawić.

Czy Mateuszowi uda się rozwikłać zagadkę zaginięcia przyjaciela, nie tracąc przy tym własnego życia? Czy jest gotowy, by zmierzyć się z przerażającą prawdą, którą krok po kroku zaczyna odkrywać? Ilu młodych ludzi musi poświęcić życie, by KRĄG się nasycił? I czy jest coś, co może zatrzymać spiralę zła?

Źródło: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Książkę możecie zamawiać TUTAJ



Tytuł: Krąg
Autor: Monika Tyczyńska
Gatunek: sensacja
Wydawnictwo: Literackie Białe Pióro
Data wydania: 11.2021
Ilość stron: 522
Oprawa: miękka
Cena rynkowa: 46,00 zł
Patronat medialny bloga



Dodaj komentarz


Czytaj także

Katarzyna Mak, Garść miłości, okruchy szczęścia, zaczytanyksiazkoholik.pl

„Garść miłości” autorstwa Katarzyny Mak – Lubię to!

On i ona, Filip i Helena. Ona czuje się skrzywdzona przez męża, który ją zdradził, on nie wierzy w prawdziwą miłość i zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Los jednak lubi płatać figle i w Międzyzdrojach przecina drogi tych dwojga. Historia wydaje się na pozór prosta, ale czytając, natrafiamy na sporo dodatkowych – że tak ujmę – atrakcji, które zmieniają diametralnie książkę, z sielankowej na taką, gdzie akcja goni akcję.


Historia wewnętrzna

Koniecznie od deski do deski – „Historia wewnętrzna”

Uwielbiam tego typu książki, dostarczają wiedzę, której raczej ot tak w Internecie byśmy nie szukali. Czy wiedzieliście, że w naszej ślinie znajduje się środek przeciwbólowy o działaniu wielokrotnie silniejszym niż morfina? Odkryty został stosunkowo niedawno bo w 2006 roku, a nazywa się opiorfiną. Oczywiście nie chodzi oto aby nasza ślina nas otumaniała, dlatego też wytwarzamy go stosunkowo niewiele.