Izabela Skrzypiec-Dagnan, wywiad, zaczytanyksiazkoholik.pl

Ile Izabeli Skrzypiec-Dagnan jest w bohaterce najnowszej powieści „Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe”?


„Nastrojowa, liryczna, niespieszna opowieść o niespodziewanym odnalezieniu siebie na końcu świata” – tak o swojej najnowszej powieści „Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe” mówi Izabela Skrzypiec-Dagnan. Czego jeszcze dowiemy się z rozmowy z autorką? Zapraszam do lektury tej niezwykłej rozmowy!

[Zaczytany Książkoholik] Jak sama Pani o sobie mówi: „…od czytania przeszła do pisania”. Czy pamięta Pani, co było powodem podjęcia tej decyzji?

[Izabela Skrzypiec-Dagnan] Zachwyt. Zdarzało mi się tak zauroczyć czyimś tekstem, finezją w doborze słów, pomysłem, uważnością na świat, że w pewnym momencie w głowie pojawiła mi się trochę zuchwała, a trochę nieśmiała myśl, żeby również spróbować napisać coś z głębi siebie. Od zawsze ciągnęło mnie do książek. Mamy różne marzenia – takie, które mogą się spełnić, albo zupełnie nierealne, poza naszym zasięgiem. Czułam, że marzenie o napisaniu własnej powieści jest z kategorii tych wykonalnych. Uwierzyłam w siebie bardzo mocno, zaufałam sobie samej i zrobiłam pierwszy krok w nieznanym kierunku, który doprowadził mnie do miejsca, w którym właśnie jestem.

[ZK] 18 maja 2021 r. to data premiery książki „Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe”. Jakie emocje towarzyszą Pani w związku z premierą powieści? Czy są one takie same jak w przypadku wydania pierwszej powieści?

[ISD] To wieloskładnikowy koktajl emocji! Różnych, czasem skrajnych, pozytywnych i mniej przyjemnych. Przeważają te pierwsze: ekscytacja, radość, duma i spełnienie. Ale oczywiście są też obawy – o sprzedaż, o opinię Czytelników. Już z perspektywy tych dwóch powieści widzę, że w tym aspekcie niczego nie można być pewnym. Emocje są te same, co przy debiucie i myślę, że za każdym kolejnym razem będzie podobnie. Raczej nie zobojętnieję.

[ZK] Akcja książki toczy się w Beskidach. Dlaczego wybrała Pani akurat to miejsce?

[ISD] Mieszkam w Beskidach i są one bliskie mojemu sercu.

[ZK] Gdyby miała Pani zaprezentować charakter i klimat najnowszej książki jednym zdaniem – jak ono by brzmiało?

[ISD] Nastrojowa, liryczna, niespieszna opowieść o niespodziewanym odnalezieniu siebie na końcu świata.

[ZK] Który moment w pisaniu książki jest dla Pani najtrudniejszy?

[ISD] Sam początek – kiedy mam jeszcze w głowie wiele białych plam, jeszcze nie do końca pozamykane wątki, wiele niewiadomych. Taki chaos, który trzeba okiełznać. Ale z każdą kolejną zapisaną stroną jest coraz łatwiej i nabieram wreszcie rozpędu, który prowadzi mnie, z wieloma przeszkodami, przez kilka miesięcy prosto do finału.

[ZK] Posiada Pani trójkę dzieci. Jak radzi sobie Pani z pisaniem, kiedy wokół biegają pociechy?

[ISD] Sama się nad tym zastanawiam. Na razie biega dwójka, trzecie jest jeszcze na ramieniu. W dzień pisać się nie da, naprawdę rzadko uda mi się wyrwać choćby godzinkę, żeby usiąść przy klawiaturze. Piszę przeważnie późnymi wieczorami, kiedy dom jest już cichy, dzieci śpią i nic mnie nie rozprasza. Nie będę mówić, że łatwo pogodzić kilka życiowych ról, bo wcale nie jest łatwo. Tym bardziej, jeśli każdą z nich chce się wypełnić jak najlepiej.

[ZK] Czy jest jakiś pisarz, który szczególnie wywarł na Pani wrażenie i po którego książki sięga Pani najchętniej?

[ISD] Jest wielu pisarzy, których cenię i bardzo podziwiam. To jest genialne – podobno napisano już wszystko o wszystkim, a jednak spojrzenie każdego człowieka na tę samą kwestię jest tak diametralnie różne, że powstaje coś zupełnie nowego. W tej chwili jestem zauroczona prozą Guillaume Musso, Tarryn Fisher, Margaret Mazzantini i Andrzeja Sapkowskiego.

[ZK] Z wykształcenia historyk sztuki, z zawodu muzealnik. Czy docelowo chciałaby Pani wiązać przyszłość tylko z pisarstwem?

[ISD] To byłby najwspanialszy życiowy scenariusz, ale chyba do jego realizacji jeszcze daleka droga.

[ZK] Jakimi wartościami kieruje się Pani w życiu? Być może podsiada Pani cytat, który stanowi źródło wsparcia?

[ISD] Najważniejsze w życiu jest zdrowie, rodzina, miłość i dobra relacja z samym sobą. Wokół tego układa się wszystko; droga zawodowa, pasje, przyjaciele. Istotna jest też praca nad sobą – ciągłe wzrastanie w sensie duchowym, rozwój. Życie nie jest łatwe i różnorako nas doświadcza, ale trzeba w tym wszystkim być po prostu dobrym.

[ZK] Jaki inny gatunek literacki byłby kolejnym, na który by się Pani zdecydowała, myśląc o kolejnej książce, i dlaczego?

[ISD] Powieść obyczajowa jest najbliższa mojemu sercu i raczej przy niej pozostanę, ale jeśli musiałabym wybrać coś innego to powróciłabym do poezji. Zaczytuję się ostatnio w haiku, są takie piękne, krótka forma, niewiele słów, ale w tych słowach skondensowane i oddane w punkt wszystko.

[ZK] Ile Izabeli Skrzypiec-Dagnan jest w bohaterce powieści Tinie Wagner?

[ISD] Myślę, że dałam jej sporo swojej wrażliwości. Jestem czuła na świat i moja bohaterka też taka jest. Ale z całą pewnością nie mam jej odwagi – ja nie zamieszkałabym w pustym domu po zmarłej cioci.

[ZK] Jakie odczucia towarzyszą Pani z chwilą postawienia ostatniej kropki w książce?

[ISD] Absolutna euforia. Ta ostatnia kropka to zwieńczenie wielomiesięcznej pracy i wielu poświęceń. Z braku wolnego czasu piszę swoje powieści dość długo, więc tym bardziej jestem z siebie dumna, kończąc. Kiedy widzę pięćset tysięcy znaków ze spacjami i wiem, że każdy ten znak postawiłam sama, biję sobie mentalne brawo.

[ZK] Które z Pani osiągnięć twórczych dało Pani największą satysfakcję i dlaczego?

[ISD] Debiut – dał mi ogromną siłę i satysfakcję, bo ktoś uwierzył w moją twórczość i zdecydował się ją wydać. Rozpoczął się wówczas zupełnie nowy etap mojego życia.

[ZK] Czy ma Pani jakiś autorytet? Jeśli tak, to kto nim jest?

[ISD] Wszystkie silne, odważne, niezależne kobiety łączące swoją pasję z wyzwaniami codzienności.

[ZK] Co sądzi Pani o pisaniu książek w duecie?

[ISD] Jestem sama sobie sterem, żeglarzem, okrętem, a pewnie nawet i morzem, po którym ten okręt płynie. Uwielbiam pracować sama, raczej nie dałabym rady pisać w duecie. Nie wyobrażam sobie iść z kimś na kompromis w kwestii mojej wizji treści książki.

[ZK] Książki podpisuje Pani swoim imieniem i nazwiskiem. Czy przeszło Pani kiedyś przez głowę, aby imię i nazwisko zamienić na pseudonim?

[ISD] Tak, pierwszą książkę chciałam wydać pod pseudonimem, ale Wydawnictwo przekonało mnie do zmiany zdania. Byłam za mało pewna siebie, chciałam anonimowości. Cieszę się, że posłuchałam i zostałam przy swoim nazwisku – zaczynam budować własną markę jako Izabela Skrzypiec-Dagnan.

[ZK] W jaki sposób świętuje Pani sukcesy?

[ISD] W rodzinnym gronie. Pierwszą książkę – z kieliszkiem szampana w ręce. Drugą – z kubkiem zbożowej kawy.

[ZK] Czego życzyłaby Pani sobie w nadchodzącym czasie?

[ISD] Czasu, siły i weny do pisania.


„Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe”

Fot. Izabela Skrzypiec-Dagnan
Grafika: Zaczytany Książkoholik



Dodaj komentarz


Czytaj także

Cytrusowy Gaj

„Cytrusowy Gaj”, Katarzyna Kielecka

„Cytrusowy gaj” to opowieść o różnych odcieniach przyjaźni i miłości,o rozczarowaniu i nadzi i, a także o tym jak wiele sekretów, wyzwań i niespodzianek niesie ze sobą życie. Historia dziewczyny, która wbrew wszystkiemu wierzyła w swój … cytrusowy gaj.


O krok za daleko

Harlan Coben nadchodzi z nową książką – „O krok za daleko”

przychodzę do Was z książką Harlana Cobena „O krok za daleko”. Coś dla fanów thrillerów. Chwilę zajęło mi zanim Coben wciągnął mnie na dobre. Może było to spowodowane tym, że czytając książkę trochę mi się chorowało. Mamy tutaj sporo zwrotów akcji, intryg i do końca niejasnych sytuacji, kto za czym stoi.