bibliolteka-dzień-ksiegarza-zaczytanyksiazkoholik.pl_.jpg

13 grudnia – Dzień Księgarza. Święto z tradycją


Dzień Księgarza jest obchodzony w Polsce od 85 lat. W 1932 roku na rynku książki wprowadzono nowe zasady udzielania rabatów księgarzom przez wydawców: przy zamówieniu tuzina egzemplarzy jednego tytułu wydawca dodawał bezpłatnie egzemplarz trzynasty, co stanowiło w praktyce dodatkowy rabat w wysokości 8,3%. Stąd wzięła się tradycja, aby Święto Księgarza obchodzić trzynastego dnia dwunastego miesiąca. System rabatów z międzywojnia nie przetrwał do dziś, ale księgarze 13.12. nadal obchodzą swoje święto.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że genezy ochrony prawa autorskiego należy szukać w przywilejach księgarzy z późnego średniowiecza. Obchodzony 13. grudnia Dzień Księgarza to dobra okazja, by przyjrzeć się bliżej temu aspektowi działalności księgarskiej.

Rozwój przywilejów udzielanych wynalazcom miał znaczący wpływ na kształtowanie instytucji prawa autorskiego. Bezdyskusyjnym przełomem było wynalezienie w połowie XV wieku druku. Technika opracowana przez Jana Gutenberga jako pierwsza umożliwiała sprawne odtwarzanie i powielanie dzieł pisanych. Używane do tej pory sposoby kopiowania ksiąg nie były zbyt korzystne dla autorów i znacząco odbiegały od idei, którą dziś znamy jako ochronę własności intelektualnej. Każda kopia pierwotnego utworu była sporządzana ręcznie, a że uczonych erudytów brakowało, powstałe w ten sposób egzemplarze mogły znacząco różnić się od oryginału. Dziś autorzy mogą cieszyć się prawem do integralności dzieła i nie muszą się przejmować czy kopie będą wierne pierwopisowi – zawdzięczamy to właśnie wynalezieniu druku.

Pierwsze przywileje drukarskie były bezpośrednim skutkiem wynalazku Gutenberga. Drukarze-nakładcy (dalej „księgarze”) zaczęli się ich domagać w połowie XV wieku, a wynikało to z chęci ochrony swojego interesu i zapewnienia pewnego monopolu na zysk. Należy pamiętać, że przedruk był wówczas niezwykle kosztowny i dopiero zabezpieczenie benefitów skłaniało księgarzy do podjęcia takiego ryzyka. Często bywało bowiem tak, że inny konkurencyjny księgarz, mógł szybko i sprawne skopiować, przygotowaną redakcyjnie i technicznie księgę oraz sprzedawać ją po niższej cenie niż konkurencja. Jest to jeden z powodów, dla których to księgarze, a nie autorzy zostali jako pierwsi objęci ochroną. Dodatkowo warto wspomnieć, że pierwszymi przedrukami były przeważnie dzieła religijne czy też stare księgi, w przypadku których (zwłaszcza w późnym średniowieczu) trudno było namierzyć autora. Z historii wiemy również, że do XVII wieku wielu twórców nadal publikowało swoje dzieła anonimowo.

Pierwsze przywileje, czyli ugody w prawie nadawane zazwyczaj przez monarchów, władców terytorialnych, a nawet papieży, były przyznawane we Włoszech (a ściślej rzecz ujmując w Republice Weneckiej), Francji, Niemczech i Anglii. Na wyspach uprawnienia te nazwano copy-right, a nazwa przetrwała do dziś i w wolnym tłumaczeniu jest odpowiednikiem polskiego „prawa autorskiego”. Jednak średniowieczni autorzy nie dbali zbytnio o sztywne ramy prawne, chroniące ich prerogatywy. Dbali bardziej o honor i splendor, który wzrastał wprost proporcjonalnie do dostępności ich dzieł. Dopiero wynalazek druku uświadomił im, że mogą zarabiać na rozpowszechnianiu swoich dzieł. Przełom przyniósł wiek XVI, gdyż to właśnie wtedy zaczęto uzależniać przywileje księgarzy od zgody autora na publikację konkretnego tytułu. W Wenecji, na mocy rozporządzenia z 1544 r., wydano nawet zakaz wydawania książek bez pisemnej zgody ich twórców.

Treść przywilejów dla księgarzy zawierała zazwyczaj motyw ich udzielenia, zakres terytorialny i czasowy oraz bardzo często zastrzeżenie, aby książkę wydrukować na solidnym papierze i sprzedawać w umiarkowanej cenie. Termin ochrony wynosił zazwyczaj dwa lub dziesięć lat, a czasami bywał przyznawany dożywotnio. Najstarszym polskim przywilejem (bez oznaczenia terminu ochrony) był ten, udzielony w 1494 r. przez kardynała Fryderyka Jagiellończyka, na rzecz drukarza i księgarza Johannesa Hallera. Ten osiadły w Krakowie, norymberski uczony, założył tam w 1505 r. pierwszą stałą drukarnię i otrzymał prawa do wydania i sprzedawania mszałów krakowskich autorstwa Jerzego Stuchsa. Od tamtej chwili, żaden drukarz ani księgarz nie mógł importować albo sprzedawać tego tytułu na terenie Rzeczpospolitej. W przypadku naruszenia tego przywileju, nielegalne kopie były konfiskowane i przekazywane Hallerowi, który później sprzedawał je z zyskiem.

Długo jednak trwało, zanim nowe prądy ideowe, skierowały większą uwagę na autorów poszczególnych dzieł, a nie na wydawców i księgarzy. Za pierwszą osobę, która zaczęła zwracać uwagę na pewną niesprawiedliwość w stosunku do twórców był Marcin Luter. W encyklice z 1525 r. nazwał niektórych drukarzy i księgarzy złodziejami. Dochodziło bowiem do nielegalnego rozpowszechniania Postylli Domowych – bardzo popularnego w tamtym czasie dzieła. Luter stwierdził, że wyłącznym właścicielem dzieła, a co za tym idzie jedynym uprawnionym do pobierania korzyści z jego eksploatacji jest jego autor. Ponadto wskazywał na niesłuszność bogacenia się księgarzy kosztem pracy i talentu, zazwyczaj uczonych pisarzy. Po jego usilnych i stanowczych działaniach, Rada Miasta Norymbergi wydała w 1525 r. uchwałę nakazującą wymienianie jego nazwiska przy wszystkich przedrukach jego pism. Dziś, prawo autora do oznaczenia utworu imieniem i nazwiskiem lub pseudonimem jest jedną z podstawowych zasada ochrony własności intelektualnej i zawdzięczamy to właśnie przywódcy niemieckiej reformacji.

W okresie średniowiecza i renesansu funkcja księgarza, drukarza i wydawcy była skupiona w jednej osobie. W miarę rozwoju druku, funkcje produkcyjne i dystrybucyjne zostały rozdzielone. Wynikało to z natury tego niełatwego interesu. Książki były zazwyczaj bardzo obszerne i ciężkie, a dodatkowo podatne na wilgoć. Najpewniejszą i najbardziej opłacalną formą dystrybucji była zatem sprzedaż bezpośrednia. Duże oficyny drukarskie posiadały własne księgarnie, w których sprzedawały zarówno wydawnictwa własnej produkcji, jak również te drukowane gdzieś indziej. Księgarze dawali zatrudnienie całemu szeregowi uczonych i artystów, którzy znajdowali u nich pracę w charakterze drukarzy, korektorów czy drzeworytników.

źródło: legalnakultura.pl
fot. envato elements


Dodaj komentarz


Czytaj także

"Przejażdżka życia. Czego nauczyłem się jako CEO The Walt Disney Company", Robert Iger

„Przejażdżka życia. Czego nauczyłem się jako CEO The Walt Disney Company”, Robert Iger

Kiedy Robert Iger został dyrektorem zarządzającym The Walt Disney Company firma przeżywała trudny czas. Dzięki temu, że postawił na jakość, rozwój na rynkach międzynarodowych oraz nowinkach technologicznych po 14 latach Disney stał się największym koncernem medialnym na świecie.


O północy w Czarnobylu

Koniecznie! – „O północy w Czarnobylu”

Książka rozpoczyna się w dość ciekawy sposób, gdyż autor przedstawia nam z bliska sylwetki wszystkich osób, które były „zamieszane” i niosły pomoc w trakcie eksplozji. Za całą tragedię został obwiniony Wiktor Briuchanow, który 11.09.1991 r. wyszedł na wolność. Odsiedział pięć lat z dziesięcioletniego wyroku. 20.02.1970 r. po miesiącach debat radzieckie władze zdecydowały jak nazwać elektrownię, która pewnego dnia rozsławi radzieckich inżynierów na cały świat – nie pomylili się z tą sławą.