Wywiad - Alicja Horn, zaczytanyksiazkoholik.pl

Kto kryje się pod pseudonimem Alicja Horn?


Premiera debiutanckiej książki Alicji Horn miała miejsce zaledwie 29 czerwca br. Mowa oczywiście o „Wyleczonych”. Z rozmowy z autorką dowiecie się między innymi, jak wyglądały prace nad nią, jak dużo w książce jest fikcji a jak dużo rzeczywistości szpitalnej… Jeśli interesuje Was poznanie bliżej Alicji, zapraszam do lektury niezwykle ciekawej rozmowy.

[Zaczytany Książkoholik] W jakich okolicznościach zrodził się pomysł na napisanie i wydanie książki pt. „Wyleczeni”?

[Alicja Horn] Pomysł na „Wyleczonych” przyszedł mi do głowy przed wieloma laty. Chyba nie towarzyszyły temu żadne szczególne okoliczności, ale głowy nie dam, bo było to naprawdę bardzo dawno temu. W każdym razie uznałam, że koncepcja stworzenia takiej grupy osób jak Wyleczeni i – częściowego przynajmniej – osadzenia ich w realiach szpitala da mi niezliczone możliwości, jeśli chodzi o kreowanie akcji i wymyślanie wątków. Ten pomysł oczywiście ewoluował w mojej głowie w różnych kierunkach, pojawiały się też kolejne postaci. Nawet teraz, pisząc kolejny tom powieści, nie mam pewności, dokąd Wyleczeni mnie zaprowadzą. Można więc raczej mówić o zalążku pomysłu, takim „pomyśle na pomysł”, który wciąż się kształtuje.

[ZK] Dlaczego akurat thriller medyczny / kryminał? Czy brane były pod uwagę inne gatunki literackie?

[AH] Thriller jest gatunkiem literackim, po który najchętniej sięgam w wolnym czasie, zatem wybór był dla mnie oczywisty. Podobnie jak wątki medyczne – w końcu jestem lekarzem, pewnie się w takiej tematyce czuję i uważam ją za fascynującą. Dlatego chciałabym poruszać ją również w kolejnych swoich książkach. Uwielbiam także wątki obyczajowe, co pewnie widać po pierwszym tomie przygód Marty Wolskiej. Może nawet kiedyś napiszę powieść stricte obyczajową, kto wie…

[ZK] Premiera powieści to zapewne dla pisarza bardzo wyczekiwany czas. Jakie emocje towarzyszyły Pani w trakcie premiery?

[AH] Dla autora to z pewnością duża radość trzymać w rękach nowo wydaną książkę. Tak było również w moim przypadku. Jest to prawdziwa nagroda za trud, jaki trzeba było włożyć w tworzenie powieści. Można powiedzieć, że to meta, do której udało się wreszcie dobiec! 

[ZK] Alicja Horn to pseudonim. Dlaczego powieść nie ukazała się pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem?

[AH] Jestem lekarzem, mam pacjentów, którzy mnie lubią i od wielu, wielu lat kojarzą z moją pracą medyczną. Pisanie jest z kolei czymś, co pojawiło się w moim życiu stosunkowo niedawno. Zauważyłam, że niektórzy czytelnicy łączą przeczytaną treść z osobą autora. Zupełnie niesłusznie, przecież autor wcale nie musi utożsamiać się ze swoimi bohaterami. Ba, może nawet nie darzyć ich specjalną sympatią. Jednak zdarzają się czytelnicy, którzy mają problemy z oddzieleniem osoby autora od (na przykład) głównej postaci powieści – jej przekonań, czynów. A ja nie chcę, żeby kreowana przeze mnie w moich książkach fikcja miała jakikolwiek wpływ na to, jak odbierają mnie pacjenci. Leczenie i pisanie książek to są dwa różne, niezależne światy i mam nadzieję, że dzięki pseudonimowi takie pozostaną. 

[ZK] Marta Wolska, główna bohaterka „Wyleczonych” jest lekarzem. Jak dużo w bohaterce jest prawdziwej Alicji Horn?

[AH] Moim zamierzeniem było stworzyć postać, która jest kompletnie inna niż ja. Dzięki temu Wolska może pozwolić sobie na znacznie więcej niż Horn i uczestniczyć w mrocznych wydarzeniach, które powinny przecież mieć miejsce w powieściach z wątkami kryminalnymi. 

[ZK] Dlaczego akcja dzieje się w Warszawskiej Szpitalu Klinicznym, a nie innym?

[AH] Warszawski Szpital Kliniczny jest fikcyjnym miejscem. On nie istnieje, stworzyłam go podobnie jak bohaterów, którzy w nim pracują. Nie chciałam umiejscawiać akcji w prawdziwym szpitalu, żeby nie sprawiać wrażenia, że piszę o prawdziwych wydarzeniach i ludziach. Można powiedzieć, że Warszawski Szpital Kliniczny jest taką swoistą „kompilacją” wielu miejsc, w których w przeszłości pracowałam. 

[ZK] Jak dużo w książce jest fikcji a jak dużo rzeczywistości szpitalnej?

[AH] Sama intryga kryminalna jest kompletnie fikcyjna, natomiast opis szpitalnej rzeczywistości jest bardzo często oparty na prawdziwych zdarzeniach, które miały miejsce w moim życiu, kiedy jeszcze pracowałam w szpitalu. Dla przykładu przypomnę samotny dyżur Marty na oddziale zamkniętym, pełnym pacjentów z kryminalną przeszłością, gdy zmuszona jest wezwać policję. To faktycznie wydarzyło się podczas jednego z moich dyżurów. Oczywiście, okoliczności były wówczas zupełnie inne, ale faktem jest, że ta książkowa scena miała swój odpowiednik w prawdziwym życiu. 

[ZK] Lekarz specjalista, doktor nauk medycznych. Czy docelowo chciałaby Pani wiązać przyszłość tylko z pisarstwem?

[AH] Nie. Zbyt dużo czasu i wysiłku poświęciłam, by osiągnąć etap zawodowy, na którym teraz jestem. Uzyskanie tytułu specjalisty to dla lekarza kilkanaście lat życia: sześć lat studiów, rok obowiązkowego stażu podyplomowego oraz pięć-sześć lat samej specjalizacji. Do tego przerwy między poszczególnymi etapami, które nieraz wynosić mogą nawet pół roku (np. egzamin specjalizacyjny odbywa się jedynie dwa razy do roku). Doktorat to kolejne kilka lat. Poza tym bardzo lubię swoją obecną pracę. Na dodatek jest ona dla mnie nieustannym źródłem inspiracji do pisania kolejnych historii. Dlatego nie sądzę, bym potrafiła zajmować się wyłącznie pisaniem. 

[ZK] Nie sposób o to zapytać: Jak długo trwał proces tworzenia powieści? Od jego pomysłu do momentu chwycenia książki w dłoni.

[AH] Pomysł na książkę miałam w głowie od wielu lat. Kiedy wreszcie znalazłam czas, by ją napisać, nie zajęło mi to zbyt wiele czasu – kilka miesięcy. Najgorsza była redakcja tego, co napisałam, na dodatek musiałam robić ją kilkakrotnie.

[ZK] W jaki sposób lubi spędzać Pani czas wolny?

[AH] Chyba nie będę oryginalna, jeśli powiem, że czas wolny spędzam najczęściej w towarzystwie bliskich mi osób – rodziny i przyjaciół. Sprawia mi to dużą przyjemność. Chodzę też do kina, teatru, dużo czytam. Pływam również na basenie. To znakomicie poprawia kondycję. Polecam! W moim przypadku sprzyja to dodatkowo pracy koncepcyjnej – wtedy przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły. 

[ZK] Skoro są wakacje to, w jaki sposób je Pani spędzi?

[AH] Lipiec i sierpień to upalne miesiące, podczas których wszyscy gdzieś wyjeżdżają. Niezależnie od wyboru kierunku podróży, wszędzie jest tłoczno. Dlatego z reguły wówczas nie wyjeżdżam. Planuję swój urlop na inny okres. A w wakacje staram się uczestniczyć w ciekawych wydarzeniach kulturalnych blisko domu. I czytam dobre książki. 

[ZK] W rankingu lubimyczytac.pl książka posiada 8 punktów na 10, czyli w ocenie czytelników powieść jest rewelacyjna. Czy spodziewała się Pani tak miłego przyjęcia?

[AH] Nie. Mówię to szczerze. Moja książka może i jest napisana przystępnym językiem, ale na pewno nie porusza łatwych tematów. Dla niektórych czytelników cały cykl będzie kontrowersyjny, zwłaszcza biorąc pod uwagę aktywności Wyleczonych w kolejnych tomach. Ale, oczywiście, dobre oceny bardzo mnie cieszą!

[ZK] Rewelacyjna ocena rewelacyjną, ale jest również krytyka „Wyleczonych”. Jak sobie Pani radzi z ewentualną krytyką?

[AH] Jeśli jest konstruktywna – wyciągam z niej wnioski. Jeśli nie – po prostu przyjmuję jako coś normalnego i oczywistego. Przecież nie ma książki, która podobałaby się każdemu czytelnikowi. Pozostaje mi cieszyć się, że ktoś poświecił czas na przeczytanie „Wyleczonych” i napisanie swojej opinii, do której ma prawo. Osobiście bardzo cieszę się, że „Wyleczeni” wzbudzają emocje i ma miejsce dyskusja nad tą książką. 

[ZK] Jakimi wartościami kieruje się Pani w życiu?

[AH] Myślę, że takimi jak większość ludzi – najważniejsza jest dla mnie rodzina i bliscy. Staram się postępować w życiu tak, by w przyszłości niczego się nie wstydzić się ani nie żałować.  

[ZK] Który moment w pracy twórczej był najtrudniejszy?

[AH] Redagowanie napisanej już książki. Moim pierwszym czytelnikiem był mój mąż, który co prawda nie ma nic wspólnego z literaturą, ale jest bardzo poukładaną osobą. Wytknął kilka niedoskonałości, które wymagały wyprostowania. Podobny proces zachodził następnie przy współpracy z redaktorami wydawnictwa Zysk i S-ka. Po którejś z kolei redakcji miałam naprawdę dość! Ale nie ma rady, tego etapu nie da się ominąć.  

[ZK] Czy jest w planach wydanie kolejnej powieści?

[AH] Oczywiście. „Wyleczeni” kończą się w gorącym momencie, pozostawiając wiele niedopowiedzeń i niedokończonych wątków. Chciałabym, by były one kontynuowane w kolejnych tomach cyklu. Druga część jest już gotowa, pracuję nad trzecią, ale oczywiście wszystko zależy od czytelników i tego, czy będą zainteresowani losami Marty Wolskiej i kolejnymi intrygami, które mają miejsce w Warszawie, a zwłaszcza w Warszawskim Szpitalu Klinicznym. 

[ZK] Czego życzyłaby Pani sobie w nadchodzącym czasie?

[AH] Zdrowia. Ten truizm nabiera szczególnego znaczenia w obecnych czasach, z czego większość z nas zdążyła zdać już sobie sprawę. Dlatego zdrowia życzę sobie, Pani i wszystkim Czytelnikom! Jeśli jest zdrowie, z całą resztą powinniśmy jakoś sobie poradzić. 

Dziękuję za ciekawą rozmowę.
Alicja Horn 😊

Grafika: Zaczytany Książkoholik




Dodaj komentarz


Czytaj także

O krok za daleko

Harlan Coben nadchodzi z nową książką – „O krok za daleko”

przychodzę do Was z książką Harlana Cobena „O krok za daleko”. Coś dla fanów thrillerów. Chwilę zajęło mi zanim Coben wciągnął mnie na dobre. Może było to spowodowane tym, że czytając książkę trochę mi się chorowało. Mamy tutaj sporo zwrotów akcji, intryg i do końca niejasnych sytuacji, kto za czym stoi.


Sielskie smaki, zaczytanyksiazkoholiik.pl, Olia Hercules

Olia Hercules „Sielskie smaki. Nostalgiczna podróż kulinarna”

Olia Hercules poprzez swoją książkę zabierze nas w nostalgiczną podróż kulinarną po smakach Ukrainy, smakach jej dzieciństwa, kuchni mamy, babuszki. Olia urodziła się na Ukrainie, stąd też prezentuje nam 100 przepisów, które kojarzą się jej z domem. Opisana w niej prostota, a jednocześnie różnorodność kuchni ukraińskiej zachęca do chwycenia książki w dłoń.